Oscar Wilde utyskiwał, że windy w Ritzu poruszają się... zbyt szybko. Wielkiemu dandysowi nie przypadły do gustu innowacje, jakie wprowadzono w ekskluzywnym hotelu przy paryskim placu Vendôme. Jak relacjonował, w pokojach zainstalowano „nieprzyjemne i brzydkie oświetlenie, mogące zniszczyć oczy, nie było [w nich] choćby świecy czy lampki nocnej, przy której można było poczytać w łóżku. Poza tym kto chce mieć w swoim pokoju zamontowaną na stałe umywalkę? Ja nie”. Nieporównanie lepiej czuł się w hotelu Marcel Proust, uważany w towarzystwie za nieumiarkowanego pochlebcę. Tu bez reszty oddawał się życiu towarzyskiemu, uwodził ekstrawaganckie arystokratki i bacznie obserwował. Z jego obserwacji wystawnego życia w Ritzu miało narodzić się jedno z największych arcydzieł w historii literatury. Pod koniec XIX stulecia paryski hotel Ritz jak w soczewce skupiał przemiany mające doprowadzić do narodzin nowożytnej epoki. Ot, ciekawostka: jeden z założycieli hotelu i genialny szef kuchni, Auguste Escoffier, wprowadził nowoczesne menu, polegające na serwowaniu dań jedno po drugim, zamiast zastawiania stołów dziesiątkami potraw. Jednocześnie umożliwił (sic!) kobietom spożywanie posiłków w miejscach publicznych. To w Ritzu opiumowemu nałogowi oddawał się Jean Cocteau. Tu mieszkała przewrotna markiza Luisa Casati, właścicielka dwóch gepardów, prowadzanych na smyczach zdobionych drogimi kamieniami, i węża, który służył jej za naszyjnik. Chciała być uosobieniem surrealizmu.

Już opowieść o początkach Ritza oraz obyczajowości bogaczy i artystów przełomu XIX i XX w. byłaby wystarczającym materiałem na fascynującą książkę. Ale dla Tilar J. Mazzeo, autorki biografii Barbe-Nicole Clicquot i książki poświęconej historii perfum Chanel No. 5, najciekawszym i najbardziej pełnym tajemnic okresem był czas drugiej wojny światowej i niemieckiej okupacji Paryża. Ritz nie zamknął wówczas podwojów, goszcząc najbliższych współpracowników Führera, z uzależnionym od morfiny i panicznie obawiającym się gniewu Hitlera Hermanem Göringiem na czele. Nie znaczy to jednak, że hotel Ritz nie gromadził jednocześnie działaczy ruchu oporu. Opowiadając o Ritzu, Mazzeo mówi o zawikłanej historii Francji i Europy, o wielości postaw, które dziś chcielibyśmy widzieć jako czarno-białe, o ludzkich namiętnościach, słabościach, brzemiennych w skutki pomyłkach.

Hotel Ritz. Życie, śmierć i zdrada w Paryżu | Tilar J. Mazzeo | przeł. Miłosz Habura | Znak 2015