statystyki

Totalny nadzór w NRD: Niebezpieczny obywatel był osaczany i niszczony

autor: Andrzej Krajewski24.11.2019, 16:00
NRD, Berlin Wschodni, 1989, Niemcy

Obchody „40-lecia NRD”, Berlin Wschodni, 1989 r. Źródło: Bundesarchiv, Bild 183-1989-1007-402 / Franke, Klaus / licencja CC-BY-SAźródło: Wikimedia Commons
autor zdjęcia: Franke, Klaus

Trzydzieści lat temu kończyła się krótka historia NRD. Państwa wyprzedzającego epokę na polu totalnego inwigilowania obywateli

Magazyn DGP 22 listopada 2019 r. Okładka

Magazyn DGP 22 listopada 2019 r. Okładka

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

U ś wiadomienie sobie własnej bezbronności wobec państwa jest bolesne. Przy minimalnym wysiłku tajne służby, po przejęciu kontroli nad smartfonem, od razu wiedzą, gdzie jesteśmy, z kim rozmawiamy, przeczytają SMS-y, przejrzą zdjęcia i uaktywnią kamerę. Systemy miejskiego monitoringu stają się coraz skuteczniejsze dzięki korzystaniu z nieustannie dopracowywanych technologii rozpoznawania twarzy i sylwetki. Do tego dochodzą dane o nas gromadzone przez media społecznościowe.

W efekcie jeśli dobrze zorganizowane państwo przy pomocy tajnych służb zechce dowiedzieć się wszystkiego o którymś z obywateli, to bez problemu odkryje jego najbardziej wstydliwe tajemnice. Tak stopniowo rodzi się model nadzoru rodem z Orwella.

Jego namiastkę udało się stworzyć komunistom władającym Niemiecką Republiką Demokratyczną.

Stąd nie ma ucieczki

„Mur berliński będzie istnieć jeszcze za 50, a nawet za 100 lat” – oświadczył 18 stycznia 1989 r. sekretarz generalny SED Erich Honecker na łamach dziennika „Neues Deutschland”. Przywódca NRD miał wiele przesłanek, by żywić takie przekonanie. Jego państwo zbudowało jedną z najszczelniejszych granic w historii ludzkości.

Na liczącej prawie 1,4 tys. km linii granicznej z RFN wzniesiono wysoki na 4 m metalowy płot. Za nim znajdowała się oświetlona aleja dla strażników, wieże obserwacyjne i posterunki z psami. Potem pola minowe oraz samopały strzelające do każdego, kto uaktywni fotokomórkę. Gdyby jakimś cudem zbieg sforsował płot, nie zastrzelili go strażnicy i nie zagryzły psy, nie wszedł na minę i uniknął postrzału, miał do pokonania tylko jeszcze jeden płot – dopiero za nim była wolność.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie