statystyki

Do śmieszności jeden krok. Jak sanacja broniła czci Piłsudskiego

autor: Andrzej Krajewski23.02.2018, 07:04; Aktualizacja: 23.02.2018, 09:05
Józef Piłsudski

Józef Piłsudski w okopach na Wołyniu 1916. Źródło: Wacław Lipiński 'Walka zbrojna o niepodległość Polski 1864-1918", Warszawa 1935źródło: Domena Publiczna

Im bardziej obóz sanacyjny czuł się niepewnie, z tym większym zawzięciem bronił dobrego imienia Marszałka i państwa. Nie bacząc, że nawet surowe kary nie mogą powstrzymać ludzi od śmiechu

Poeta i publicysta „Krytyki Politycznej” Jaś Kapela znieważył „Mazurek Dąbrowskiego”. Za polski hymn zabrał się w 2015 r. Wówczas poruszył go widok tysięcy uciekinierów płynących łódkami przez Morze Śródziemne. „Jeszcze Polska nie zginęła, / Kiedy my żyjemy, / Nasza bieda już minęła, / Migrantów przyjmiemy. / Marsz, marsz, uchodźcy, / Z ziemi włoskiej do Polski, / Za naszym przewodem, / Łączcie się z narodem” – napisał Kapela. Co gorsza, zaśpiewał w towarzystwie mieszanego chórku, po czym umieścił teledysk na YouTubie. Tymczasem naród jakby w odpowiedzi na taki entuzjazm w kwestii goszczenia u siebie muzułmanów od razu zagłosował na PiS. Ten z kolei zabrał się za prokuraturę i cały wymiar sprawiedliwości. Na koniec wymiar sprawiedliwości zabrał się za Jasia Kapelę.

W zeszłym tygodniu sąd w Wołominie skazał obywatela Jana Kapelę na 1 tys. zł grzywny za „zmianę tekstu hymnu państwowego”. Co więcej, podejrzewano oskarżonego, że „demonstracyjnie okazuje lekceważenie Narodowi Polskiemu i Rzeczpospolitej Polskiej”. Jak łatwo zgadnąć, prześladowany poeta znalazł wsparcie wśród przeciwników obozu władzy. Pojawili się więc chętni do nagrania przerobionego „Mazurka Dąbrowskiego”, by rzuć wyzwanie reżimowi. Zachowanie konsekwencji w orzecznictwie wymaga, żeby i im wlepiać po 1000 zł kary, plus drugie tyle za premedytację w naruszaniu prawa. Wówczas pewnie pojawią się kolejni gwałciciele hymnu i tylko Józef Wybicki będzie się w grobie przewracał. Natomiast rząd Prawa i Sprawiedliwości może poczuć pokusę zaostrzenia przepisów, tak żeby wrogom dobrej zmiany w ogóle odechciało się śpiewać.

Tymczasem katastrofa w polskiej polityce zagranicznej po nowelizacji ustawy o IPN najlepiej pokazuje, do czego prowadzi bezrozumna „polityka godnościowa”, gdy wystarczyło tylko trzymać się konsekwentnie zasady o konstytucyjnym prymacie wolności słowa. Wprawdzie bywa ona bolesna dla rządzących, lecz chroni ich przed oderwaniem od rzeczywistości i pogrążeniem w świecie własnej wyobraźni, co jest kluczową sprawą dla bezpiecznej przyszłości kraju, a także wszystkich obywateli. Gdy natomiast wolność słowa ogranicza się w imię obrony majestatu państwa lub jakiejś osoby, bardzo szybko robi się i śmiesznie, i strasznie.

Godne imieniny


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (4)

  • RZ(2018-02-23 22:00) Zgłoś naruszenie 40

    Osobliwe rozumienie wolności słowa, Murzyński-Filipiński: czyli polega ona na tym, że można mówić/pisać na te tematy/melodie, których nikt nie zabrania? Choć może nie powinienem się dziwić: marksiści ("wolność to uświadomiona konieczność") od dawna tak twierdzą.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2018-02-23 21:06) Zgłoś naruszenie 33

    Hymn i godło i barwy są chronione prawnie wolą większości obywateli. Jasia Fasolę też (na szczęście) te przepisy obowiązują. Nie ma to nic wspólnego z wolnością słowa, bo wszystkie narody chronią swoje symbole."Jaś" może pisać wiersze i piosenki na inną melodię, nikt mu tego nie zabrania i właśnie to jest wolnością słowa. Nie manipulujcie zatem tym pojęciem.

    Odpowiedz
  • Karol(2018-02-23 20:49) Zgłoś naruszenie 23

    Kapela to śmieć jakich mało. Ścierwo i *****

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie