Mówiąc krótko: człowiek demolka. Gdzie się pojawi, oczekuje bezwarunkowego podporządkowania albo rękami tych, którzy mu się bezwarunkowo podporządkowali, wszystko rozpieprzy (...)” – pisze o Józefie Piłsudskim w „Złowrogim cieniu Marszałka” Rafał A. Ziemkiewicz. „Niezdolny do jakiejkolwiek kooperacji, do funkcjonowania innego niż w roli dyktatora (...)” – dodaje oskarżycielsko.
W istocie Piłsudski wraz ze swym cieniem zaprezentowani przez Ziemkiewicza są straszliwie złowrodzy, a nawet jeszcze straszliwsi. Choć przez pierwsze 100 stron książki, mającej być rzekomo biografią Marszałka, jego postać przewija się sporadycznie. Dominują w niej endecy, którzy jak te pracowite mróweczki kultywują polskość i budują struktury alternatywnego państwa pod nosami zaborców. Młody Ziuk (jeszcze bez swego cienia) pojawia się tylko po to, żeby im to popsuć, rozdeptać, a potem poprowadzić naród do samobójczego powstania. Przy okazji poniżając rodaków: „Nie bójmy się tego słowa – chamskim odnoszeniem się Piłsudskiego do wszystkich, niedorastających jego wyżyn moralnej dyktatury” – podkreśla autor.