statystyki

Za pomocą jazzu odczarowuję Moniuszkę. Ściągam go z cokołu i sadzam z nami przy stole [WYWIAD]

autor: Konrad Wojciechowski21.04.2019, 17:00
Włodek Pawlik kompozytor, pianista jazzowy. W 2014 r. zdobył nagrodę Grammy za album „Night in Calisia”. Właśnie wydał kolejną płytę „Pawlik/Moniuszko. Polish jazz”. Na zdjęciu podczas sesji nagraniowej z Adamem Zagórskim (w środku) i Pawłem Pańtą (z prawej)

Fot. Materiały prasowe

Włodek Pawlik kompozytor, pianista jazzowy. W 2014 r. zdobył nagrodę Grammy za album „Night in Calisia”. Właśnie wydał kolejną płytę „Pawlik/Moniuszko. Polish jazz”. Na zdjęciu podczas sesji nagraniowej z Adamem Zagórskim (w środku) i Pawłem Pańtą (z prawej) Fot. Materiały prasoweźródło: DGP

- Grając Bacha nie zastanawiamy się, że to są kompozycje sprzed ponad 300 lat. Tak samo jest z dziełami Moniuszki. Jak słychać na mojej jazzowej płycie, są one inspirującą materią tu i teraz - mówi Włodek Pawlik kompozytor, pianista jazzowy dla DGP.

Franciszek Liszt po wysłuchaniu poloneza z opery „Hrabina” miał powiedzieć z zachwytem, że poczuł „modrzewiową żywicę ze staropolskiego dworku”. A jakie było pana pierwsze wrażenie po spotkaniu z muzyką Stanisława Moniuszki?

Musiałbym się cofnąć do czasu dzieciństwa. Twórczość Moniuszki poznałem dzięki mamie, która była śpiewaczką, solistką i miała w repertuarze wiele pieśni tego artysty. A ja jako już zaawansowany w tamtym czasie pianista akompaniowałem jej podczas występów. Moniuszko jest więc w moim muzycznym krwiobiegu od zawsze. Podzielam wrażenia Liszta i myślę, że wielu Polaków jest podobnego zdania: w muzyce Moniuszki czuć ducha słowiańszczyzny, przez co jego dzieła są nam bliskie, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. To jest w zasadzie zestaw kodów kulturowych mocno osadzonych w naszej zbiorowej pamięci. Weźmy pierwszą z brzegu „Prząśniczkę”. Znane zawołanie: „Kręć się, kręć, wrzeciono” przetrwało do dziś i na dobre weszło do obiegu języka potocznego jako bon mot o popkulturowym potencjale. Moniuszko odcisnął wielkie piętno na świadomości kilku pokoleń.

W muzyce Moniuszki, którą pan przypomina na płycie, folklor przegryza się z dworskością, bo z jednej strony słychać kujawiaki i krakowiaki, a z drugiej polonezy. Był zatem artystą masowym czy salonowym?

I jednym, i drugim. Przyszło mu tworzyć w czasach, kiedy wyższe sfery, ale i tzw. prosty lud, tęskniły za utraconą polskością i czyniły starania, aby jakoś ją posklejać. Nasz kraj sprzed okresu rozbiorów postrzegano jako państwo, któremu ton nadawała szlachta chętnie powołująca się na sarmacki rodowód. Sam byłem zaskoczony, jak wielką karierę zrobił ów topos, kiedy wiele lat temu, odwiedzając National Gallery of Art w Waszyngtonie, zobaczyłem w jednej z głównych sal przepiękny, wielki obraz Rembrandta – „A Polish Nobleman”, czyli wizerunek polskiego szlachcica. I o tym świecie w tekstach do pieśni Moniuszki rozprawiają Jan Czeczot, Adam Mickiewicz czy Władysław Syrokomla, Stefan Witwicki – najwybitniejsi poeci z tamtego okresu.

Szlachcic u Moniuszki miał podtrzymywać w Polakach przekonanie, że choć kraj rozdrapali zaborcy, nadal jesteśmy wielkim i dumnym narodem?


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie