statystyki

Powojenna Ameryka, której już nie ma. „Opowiadania wszystkie” Kurta Vonneguta

autor: Piotr Kofta17.11.2018, 18:00
Opowiadania autora „Śniadania mistrzów” są specyficzną literaturą – na swój sposób sformatowaną, odpowiadającą ściśle zdefiniowanym potrzebom amerykańskich czytelników powojennej epoki stabilności i prosperity.

Opowiadania autora „Śniadania mistrzów” są specyficzną literaturą – na swój sposób sformatowaną, odpowiadającą ściśle zdefiniowanym potrzebom amerykańskich czytelników powojennej epoki stabilności i prosperity.źródło: ShutterStock

„Opowiadania wszystkie” Kurta Vonneguta to z jednej strony historia dojrzewania wybitnego prozaika, z drugiej – szczególnego rodzaju kronika nadziei, oczekiwań, przekonań i lęków amerykańskiego mieszczaństwa

N a początek cytat ze skromnego listu. List opowiadał o zdarzeniu, które – jak to wiele lat później określił sam autor – „przy mojej osobistej, wąskiej ścieżynce od narodzin do śmierci piętrzy się jak Stonehenge”. 28 października 1949 r. Kurt Vonnegut pisał do swojego ojca: „Drogi Tato! Sprzedałem pierwsze opowiadanie do «Collier’s». Wczoraj w południe dostałem wypłatę (750 dolarów minus 10 procent prowizji dla agenta). Wygląda na to, że w najbliższej przyszłości uda mi się sprzedać jeszcze dwie rzeczy. Chyba coś drgnęło. Pieniądze wpłaciłem na konto, a kiedy i jeśli znowu coś sprzedam, zrobię to samo, dopóki nie będę miał równowartości rocznej pensji w General Electric. Wystarczą na to spokojnie cztery opowiadania, i nawet mi trochę zostanie (tego jeszcze u nas nie było), a wtedy rzucę tę cholerną, koszmarną pracę i póki życia nie poszukam drugiej, tak mi dopomóż Bóg. Od lat nie czułem się tak szczęśliwy. Całuję cię, K.” (przeł. Rafał Lisowski).

magazyn okładka 16 listopada

magazyn okładka 16 listopada

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Cztery opowiadania za roczną pensję? A nawet jeśli pięć – czy to w ogóle można sobie wyobrazić? Z trudem. Ale to była prawda. Jeszcze w latach 40. i 50. zeszłego wieku garść opowiadań opublikowana w mainstreamowych kolorowych czasopismach (takich jak wspomniany „Collier’s” bądź „Cosmopolitan”, „Ladies’ Home Journal”, „Esquire” czy „Saturday Evening Post”, zwanych „slicks”, „gładkimi”, od gładkiego papieru, na którym je drukowano) mogła wyżywić amerykańskiego pisarza i jego rodzinę. Vonnegut – w przeciwieństwie do swojego późniejszego alter ego Kilgore’a Trouta – nie był zmuszony zamieszczać własnych tekstów „między bobrami” w magazynach porno, generalnie z rzadka schodził o półkę czy dwie niżej, do pulpowych pisemek z fantastyką (różnica była zasadnicza – „slicks” płaciły pół dolara od słowa, „pulps”: dwa centy).


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze FB:

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie