Reklama

Listę ułożyłam w kolejności alfabetycznej wg nazwisk autorów. Nie chciałabym tych książek wartościować przez przypisywanie im miejsc. Wszystkie mają ogromny ciężar gatunkowy, choć są bardzo różne. Mają też wspólny mianownik: pomagają zrozumieć świat, w którym żyjemy; prowokują do refleksyjnego podejścia do historii i uczą szacunku do innych.

Oto wybrana „dziesiątka” (plus bonus) absolutnych „must read”.

Artur Domosławski, „Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana”

Wydawnictwo Wielka Litera, 2021

Artur Domosławski napisał biografię Zygmunta Baumana, osadzając ją w kontekście Wielkiej Historii. Nie da się zrozumieć wyborów Profesora bez wiedzy o przedwojennym nacjonalizmie endeckiej Wielkopolski, traumie II wojny światowej, historii PRL. Jak to możliwe, że światowej sławy myśliciel, w Polsce stał się dyżurnym chłopcem do bicia z przyprawioną gębą majora KBW. Domosławski jest w tej książce biografem i adwokatem Baumana, choć niczego nie przyjmuje a priori i dla swoich tez szuka argumentów. Nie ukrywa też zrozumienia dla decyzji Baumana, wynikających z lewicowego spojrzenia na świat (nie jest to zaskoczenie, gdy zna się inne książki Autora, np. "Wykluczeni" czy "Śmierć w Amazonii - nowe eldorado i jego ofiary").
To doskonała książka dokumentująca życie i wybory, dla niektórych kontrowersyjne, z których sam Bauman nigdy tłumaczyć się nie chciał, bo to co robił, wynikało z jego wiary w sens budowania świata, w którym równość i godność oraz prawo do bycia w pełni człowiekiem była kluczowa. biografię uczonego. Czarny mit Baumana zastąpił Domosławski opisem jego życia i dorobku naukowego, pokazując też Baumana jako męża, ojca, mającego swoje pasje: muzykę, fotografowanie albo gotowanie. Wszystko dlatego, że podczas pisania biografii „chodzi o zbliżenie się do prawdy o drugim człowieku, a nie o jej dekretowanie”.

Ruth Bader Ginsburg, „Moimi słowami”

Polskie wydanie - Wydawnictwo Fame-Art., 2021

To niezwykła książka. I niezwykła postać, która przemawia z jej kart „swoimi słowami”. W trudnych czasach trzeba szczególnie takich prawników jak Ruth Bader Ginsburg - symbol walki ze społeczną niesprawiedliwością. Wpływowa prawniczka z ogromnym dorobkiem naukowym, druga kobieta w Sądzie Najwyższym w historii USA, pierwsza osoba pochodzenia żydowskiego w SN, ikona feminizmu, która przemodelowała myślenie o nim i podjęła zarówno temat równouprawnienia kobiet, jak i ogólnie dyskryminacji ze względu na płeć.

Obrończyni praw mniejszości, walcząca o społeczną sprawiedliwość. Ci, którym bliska jest sprawiedliwość społeczna i równouprawnienie, którzy nie godzą się na demolowanie wymiaru sprawiedliwości i obniżanie jego jakości znajdą w niej wiele ważnych słów. I przykładów jak wprowadzać zmiany.

„Kwestiami zasadniczymi dla rządów prawa w każdym kraju są: niezawisłe sądownictwo i niezależność sędziów od innych władz, ponieważ tylko takie sądy i tacy sędziowie mogą bezstronnie egzekwować prawo”.

Ruth Bader Ginsburg, rok 2008, wykład dla studentów, przekład: Anna Klingofer-Szostakowska, Anna Halbersztat

Krzysztof Mordyński, Sny o Warszawie. Wizje przebudowy miasta 1945-1952”

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2021

Co na liście książek dla odważnych robi pozycja o koncepcjach (i to w dużej mierze niezrealizowanych) odbudowy Warszawy z lat 1945-1952? Idealnie pasuje do przyjętego kryterium. Odważnie burzy mity tak o Warszawie przedwojennej, jak i powojennej, a czytelnik, który odważy się z tą obrazoburczą opowieścią zmierzyć, zostanie nagrodzony świetną literaturą, bogatą udokumentowaną. Warszawa – pisze Mordyński – nie była odbudowywana przez nieokrzesanych troglodytów, którzy przyjechali na radzieckich tankach namaszczeni przez Stalina. To grupa pasjonatów, doskonale wykształconych przed wojną, z doświadczeniem zdobywanym także poza Polską, marzących o nowym, funkcjonalnym, europejskim mieście. Autor weryfikuje mit o Warszawie jako „Paryżu Północy”, o dekrecie Bieruta, o architekturze socrealistycznej.

Miasto nowoczesne, czytaj: funkcjonalne, które mieli zaplanować ludzie Biura Odbudowy Stolicy, miało służyć mieszkańcom, a jego sens zawierał się w myśleniu o człowieku. W rzeczywistości nam współczesnej, to wręcz osobliwe podejście. "Miasto to nie jest dochodowa inwestycja, ale przestrzeń życia mieszkańców”. To założenie znalazło się w „Warszawie funkcjonalnej” Szymona Syrkuza (architekt) i Jana Olafa Chmielewskiego (urbanista) z 1934 roku i pamiętano o nim także w pierwszych latach odbudowy.

Thomas Orchowski, „Wyspa trzech ojczyzn. Reportaż z podzielonego Cypru”

Wydawnictwo Czarne, 2021

Od ponad 65 lat na wyspie tli się konflikt, pęcznieje frustracja, daje o sobie znać nierozliczona przeszłość. Cypr jest kolejnym polem bitwy pomiędzy nacjami, religiami, obcymi i naszymi. Autor rozmawia z ludźmi, którzy żyją tam od pokoleń, albo są pierwszymi, zapuszczającymi tam korzenie. Ujawniane fakty są przejmujące, ale nie one są najgorsze (sic!). Przeraża, że takie opowieści i takie wydarzenia rozgrywały się już nie raz. Pamiętamy Bałkany, gdzie nagle członkowie rodzin stanęli przeciwko sobie, dotychczasowi przyjaciele stali się wrogami. Po raz kolejny, doświadczenia innych nie są przydatne w rozwiązaniu wewnętrznego konfliktu. A nawet - strach to przyznać – jakbyśmy się już do tego przyzwyczaili. Pomaga w tym też język, bo na Cyprze problemem jest „konflikt między narodami”.
Giganci nie przejmują się małymi krajami, mają swoje globalne sprawy. Pojawiają się od czasu do czasu w roli wybawców, często dyskusyjnych. Tymczasem wewnętrzne spory wykorzystuje się zbyt często do celów politycznych, do zaspokajania partykularnych interesów. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami” – pisał Ryszard Kapuściński w „Imperium”. Brzmi znajomo? Nie tylko na Cyprze.

Grzegorz Piątek, "Niezniszczalny. Bohdan Pniewski, architekt salonu i władzy”

Wydawnictwo Filtry, 2021

Szczególna biografia człowieka, który potrafił zadbać o swoje miejsce. Był niezaprzeczalnie utalentowanym i doskonale wykształconym architektem. Swoją pozycję zbudował przed wojną, ale jakby nie ufając jedynie talentowi, starał się pomagać losowi jeszcze w inny sposób. Miał doskonałe relacje z władzą, dla której projektował gmachy publiczne. Zaczęły się już w czasach sanacji i – co może wydawać się zaskakujące – pozostały równie dobre w PRL. „Najlepsze i najpewniejsze pieniądze robi się nie w prywatnym biznesie, lecz u boku państwa” – pisze Piątek. I tego trzymał się Pniewski, pracując dla elit i wpisując się w ich oczekiwania. Warto też dobrze żyć z Kościołem. No to Pniewski tak właśnie żył. Dla Becka przebudował Pałac Brühla, dla Kościoła projektował Świątynię Opatrzności. Jak go oceniać? Uznać za oportunistę? Megalomana? Mistrza, który ma na swoim koncie projekt Sądów na Lesznie, zabudowę kompleksu sejmowego, odbudowę Teatru Wielkiego i nic ponadto się nie liczy.

Tomasz Słomczyński, "Kaszëbë"

Wydawnictwo Czarne, 2021

Kaszuby, podobnie jak Śląsk, nie mieszczą się. Bo jak się mają mieścić, skoro latami tłumaczono, że jesteśmy narodowościowym monolitem. A oni ani polscy, ani niemieccy, czyli inni. „Ni ma Kaszëb bez Pòlonii, a bez Kaszëb Pòlsczi”. Co to właściwie znaczy? Jest przejawem tęsknot separatystycznych, czy wręcz przeciwnie? Tego właśnie próbowal się dowiedzieć Autor. Tomasz Słomczyński na Kaszubach zamieszkał i stara się zrozumieć i opisać fenomen kaszubszczyzny, nie dając się wciągnąć w klimat cepelii. Rozmawia z ludźmi, słucha ich historii, skomplikowanej przeszłości, niełatwej teraźniejszości i tego co sami mówią o swojej tożsamości Kaszubów.

Brian Porter-Szűcs, „Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii"

Wydawnictwo Filtry, 2021

To jest książka nieustannie nawracająca do dwóch szczególnie ostatnio lansowanych pojęć: tożsamość i naród. Ale Autor dość odważnie poczyna sobie z nimi. „Narody nie mogą cierpieć. Cierpią ludzie”. To jest kluczowe przesłanie książki Portera-Szűcsa i zasadniczy jej cel: śledzenie jak kształtowała się nasza świadomość narodowa i idea państwa. W poszukiwaniu wyjątkowości historii Polski, często gubił się człowiek. Zostały „idee” i „naród”. Tylko że "narody nie mogą cierpieć, cierpią ludzie" - to po pierwsze. Po drugie:
Naród nie jest czymś statycznym".

Prometeizm, mesjanizm, Polska Chrystusem narodów, naród wybrany, ale i nieprzeciętny. Taka wizja historii mocno podszyta cierpiętnictwem i megalomanią, przesłania doświadczenia innych. I prawdę mówiąc własne też. Tymczasem romantyzm w nas tkwi, uwielbiamy być wyjątkowi i „bardziej”. „ Szkolna wersja nauczania tego przedmiotu (historii – red.) to ortodoksja, a książka Portera - Szűcsa to herezja – napisali tłumacze Jan Dzierzgowski i Anna Dzierzgowska w posłowiu. Bardzo zachęcam do lektury. Nic tak nie zmienia perspektywy jak herezja.

Dionisios Sturis, „Zachód słońca na Santorini. Ciemniejsza strona Grecji”

Wydawnictwo Poznańskie, 2021

I kolejna książka o tożsamości i konsekwencjach złego jej rozumienia lub świadomego wykorzystywania do manipulacji. Przemożna potrzeba zdefiniowania oraz narzucania lub odbierania tożsamości, daje populistom niebezpieczne narzędzie i prowadzi do katastrofy. Wszystkie historie opisane w tej książce mają jeden cel: wytłumaczyć mechanizm, który spowodował, że w kolebce demokracji rację bytu mieli neonaziści, a patriotyzm nierzadko zamieniał się w szowinizm.

Niech to będzie też przestroga, że nie jest to tylko problem Grecji. Analogie z Polską są aż nadto wyraźne. „Potwór rozdymał się, utył na niepamięci, historycznej niewiedzy, na głupocie, bezradności, nieprzenikliwości, na prostackim rozumieniu wolności słowa, zgroźniał, aż w końcu zaatakował” – pisze Dionisios Sturis.

Marek Szymaniak, „Zapaść”

Wydawnictwo Czarne, 2021

Bardzo zwyczajna (w dobrym tego słowa znaczeniu) i w tej zwyczajności ważna książka o Polsce, w której blisko połowa z 250 średnich miast stoi na granicy tytułowej zapaści społeczno-ekonomicznej. Najłatwiej byłoby powiedzieć: wina Balcerowicza. I choć w sumie ta interpretacja jest dla mnie zasadna, to jednak od 1990 roku minęło 30 lat. Jak się objawia zapaść w XXI wieku? Typowo, bez spektakularnych zdarzeń, częściej po cichu niż z towarzyszeniem reporterów wielkich stacji telewizyjnych. Nie ma pracy, mieszkań, nie ma komunikacji, nie ma jak dojechać do szkoły i lekarza. Potem zaczyna się wyludnienie, ucieczka, powroty czasem też, ale takie mało radosne. Dochodzi frustracja, strach i przejmujące poczucie, że jest się bytem nieważnym. Szymaniak oddał głos ludziom, który opowiadają mu swoje historie, walcząc o siebie, uciekają z tych swoich małych ojczyzn, a przecież nigdy do końca nie uciekną.

Izabela Wagner, „Bauman. Biografia”

Wyd. Czarna Owca, 2021

I jeszcze raz Zygmunt Bauman i kolejna biografia. Tę napisała profesor socjologii, a to rodzi określone konsekwencje. Autorka przypomina, że jej spojrzenie na Baumana i jego życie oraz dorobek, dokonuje się z perspektywy naukowczyni. Znajomość i umiejętne wykorzystanie rozmaitych narzędzi socjologicznych doprowadziło ją do obiektywnych wniosków, które prezentuje w książce. I tak powstała biografia silnego człowieka, reprezentanta pokolenia, który chciał decydować o sobie wbrew okolicznościom. I jeszcze jedna kwestia. Izabela Wagner na „trajektorii postaci” Baumana sytuuje przede wszystkim Janinę Bauman.

Żona Profesora znalazła w tej książce szczególne, należne jej miejsce. Była niezwykłą towarzyszką życia, ale też pisarką, tłumaczką, dokumentalistką, główną współpracowniczką Baumana. „Z perspektywy socjologii karier, relacja Zygmunta i Janiny to fascynujący przypadek współpracy, która przyczyniła się do powstania ważnych dzieł obojga autorów” – pisze Wagner, przypominając, że przeżyła ona doświadczenie graniczne jako ocalała z Holocaustu. To po lekturze jej wspomnień „Zima o poranku. Opowieść dziewczynki z warszawskiego getta” Bauman zmienił perspektywę myślenia o Zagładzie. Zyskał też impuls do napisania „Nowoczesności i Zagłady” w 1989 roku. Badaczkę karier oraz wpływu społecznych uwarunkowań determinujących drogę zawodową uczonych - droga życiowa Baumana zafascynowała. Bauman jest nadal aktualny. Coraz bardziej.

Bonus, którego zabraknąć nie mogło, choć obie książki wydano w 2020 roku:

Grzegorz Piątek, "Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949"

Wydawnictwo W.A.B. 2020

Tą książką Piątek nie tylko przybliża historię odbudowy stolicy, ale też rozmontowuje mit narosły wokół Biura Odbudowy Stolicy - instytucji, która zaraz po wojnie skupiła najlepszych architektów i urbanistów. W BOS znalazło się miejsce dla wielu, jak mówiono, romantycznych szaleńców, marzycieli, którzy uparli się, by z góry gruzu, którą zobaczyli w styczniu 1945 roku stworzyć nowoczesne miasto. Mieli do tego narzędzia. Kończyli prestiżowe uczelnie jeszcze przed wojną, projektowali, wykładali, podróżowali po Europie i świecie, poznając najnowsze rozwiązania architektoniczne i urbanistyczne.

„Karta ateńska” Le Corbusiera, zawierająca zasady nowoczesnego projektowania urbanistycznego, w latach działania BOS, aż do 1949 roku, była ich drogowskazem. PopuIaryzatorska misja książki Piątka polega nie tylko na opisywaniu kolejnych projektów i ludzi, którzy za nimi stali. Autor wymienia zarówno inwestycje zrealizowane, jak i te, które pozostały jedynie w sferze wizji. W przystępny sposób wprowadza w meandry urbanistyki i filozofii myślenia o mieście. I nawet jeśli ktoś nie był tą tematyką wcześniej zainteresowany, zapewniam – teraz już będzie.

Zbigniew Rokita, "Kajś"

Wydawnictwo Czarne, 2020

Ta książka zasługuje na uznanie i uwagę już od pierwszego zdania: „Moi przodkowie użyźniali sobą dzieje. Dzieje się na nich pasły i rosły tłuste i obłe”. Literacki majstersztyk. Potem jest tylko jeszcze lepiej. Co nie znaczy łatwiej, bo Autor po wielokroć zmusza czytelnika do przewartościowania swoich poglądów na temat Śląska. Żeby było sprawiedliwie, zmusza też siebie, bo „długo przepraszał za swoją śląskość”, a teraz ją odzyskuje. Jest to raczej work in progres niż gotowe dzieło, ale towarzyszenie temu procesowi jest tyleż edukacyjne, co przyjemne z racji doskonałego pióra. Rokita próbuje tłumaczyć specyfikę krainy, która ciągle jest „kajś” choć przecież jest „tu”. Przez jednostkowe historie pokazuje burzliwe dzieje Śląska, ludzi zamieszanych w Historię, sytuacje, których nie da się opisać w sposób czarno-biały. Taka ta opowieść chwilami chaotyczna, raz na bazie dialogu z naukowcem, a raz z babcią, która częstuje rodzinną legendą. Ale to jest właśnie walor tej książki. Historia płynie i co jakiś czas zmusza do przekraczania granic. I tych historycznych, i tych bardziej metaforycznych.