Autopromocja

"Otello", Teatr Polski w Poznaniu - recenzja

Otello | William Szekspir | reżyseria: Paweł Szkotak | Teatr Polski w Poznaniu
Otello | William Szekspir | reżyseria: Paweł Szkotak | Teatr Polski w PoznaniuMedia / Krzysztof Bielinski
19 kwietnia 2013

Paweł Szkotak ma swój sposób na Szekspira. Przed rokiem udowodnił to „Hamletem”, teraz „Otellem”.

„Hamlet” był odpychający i fascynujący jednocześnie. Z zaciętą twarzą i twardym głosem Michała Kalety przyjmował żelazne reguły rządzące Danią – światem bez uczuć, zaludnianym przez różnej maści polityków. W „Otellu”Kaleta nie został obsadzony w roli tytułowej, ale zagrał Iaga, jego antagonistę. Kaleta jest jednak aktorem, który bez reszty skupia na sobie uwagę widowni. W dodatku Szkotak właśnie na niego kieruje światła. W efekcie Iago Kalety przez niemal całe przedstawienie anektuje dla siebie centrum sceny. Niepostrzeżenie staje się narratorem całej opowieści. Niejako czyni nas współodpowiedzialnymi za jego zbrodnie.

Ci, którzy widzieli Szkotakowego „Hamleta”i pamiętają kreację Kalety, dostrzegą, że grany przez niego Iago mógłby uchodzić za rewers tamtego bohatera. Być może właśnie taki byłby Hamlet, gdyby w imię słusznej zemsty do końca puściły w nim moralne hamulce. Dzięki znakomitej roli Kalety można traktować „Otella” jako dopełnienie Szekspirowskiego dyptyku, w krótkim czasie wystawionego przez szefa Polskiego. Oba spektakle łączy nie tylko obsada (wymieńmy choćby Barbarę Prokopowicz, wtedy Ofelię, a teraz Desdemonę, oraz Barbarę Krasińską wówczas w roli Gertrudy, a dziś Emilii), lecz także jeden klucz, jakim Szkotak otwiera arcydzieła Szekspira. W „Otellu” mniej interesuje go dramat zazdrości, przejmująca love story, wpisana przecież w ten utwór. Bardziej opowieść o męskim świecie, którego przeznaczeniem jest trwanie w stanie wojny. Mówi się tu o Cyprze, a jednak Szkotak umieszcza akcję gdzieś na Bliskim Wschodzie, w upale nie do zniesienia i wśród zbyt częstych wybuchów bomb. To świat dzisiejszy, przyziemnie brutalny, pozbawiony u podstaw właściwej klasycznej tragedii rangi. Warunki dyktują w nim macho, za nic mający swe kobiety, za to bez mrugnięcia okiem oddający się bardzo męskim rozrywkom. Liczą się dla nich instynkty, a uczuciami czy wartościami nikt nie zawraca sobie głowy. Znaczenie mają korzyści i kalkulacje, co wskazuje, że Paweł Szkotak – tak jak „Hamleta”– czyta „Otella” politycznym kodem.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png