W czasie II wojny światowej państwa sprzymierzone w ramach koalicji antyniemieckiej formalnie zakładały, że po zakończeniu konfliktu nowy system bezpieczeństwa międzynarodowego wyeliminuje konieczność budowania sojuszy obronnych. Organizacja Narodów Zjednoczonych, a szczególnie skupiająca największe potęgi Rada Bezpieczeństwa Narodowego miała zapobiegać nie tylko powstawaniu konfliktów, lecz również tworzeniu wrogich bloków militarnych.

Pierwsze nieporozumienia między aliantami zachodnimi a Związkiem Sowieckim, które narastały od 1946 r., wydawały się zaprzeczać tej optymistycznej wizji ładu międzynarodowego. Coraz szybsza i brutalniejsza sowietyzacja skłaniała kraje Zachodu do zmiany dotychczasowych założeń polityki zagranicznej. Prezydent USA Harry Truman wbrew zapewnieniom swojego poprzednika Franklina D. Roosevelta zrezygnował z głoszonych na użytek amerykańskiej opinii publicznej postulatów szybkiego wycofania wojsk amerykańskich z Europy. Ich ewakuacja oraz pozbawienie Zachodu parasola atomowego mogłoby doprowadzić do zachwiania względnej równowagi na Starym Kontynencie. Również państwa Europy przystąpiły do integrowania sił. W marcu 1947 r. Wielka Brytania i Francja zawarły w Dunkierce sojusz polityczno-obronny. Rok później układ został rozszerzony o państwa Beneluksu i przekształcony w Unię Zachodnią. Już w marcu 1949 r. powołano Organizację Paktu Północnoatlantyckiego (NATO).

W 1947 r. Stalin przystąpił do „domykania” systemów podporządkowanych mu państw satelickich. Opozycja na Węgrzech, w Czechosłowacji i w Polsce została niemal całkowicie zdławiona. Mechanizmem kontroli nad umacniającymi się partiami totalitarnymi miało być m.in. powołanie Biura Informacyjnego Partii Komunistycznych i Robotniczych – Kominformu. W 1949 r. Moskwa zdecydowała też o powołaniu organizacji będącej przeciwwagą dla Planu Marshalla – Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Jej głównym celem miało być zacieśnienie kontroli ekonomicznej nad państwami tworzącego się bloku komunistycznego. W kwestiach obronności Kreml i jego satelitów wciąż łączyły jedynie stosunkowo ogólne zasady układu „o przyjaźni, współpracy i pomocy wzajemnej”. Wybuch wojny w Korei, odtwarzanie w RFN niemieckich sił zbrojnych i wreszcie przyjęcie Niemiec Zachodnich do NATO przyspieszyły podjętą w Moskwie decyzję o stworzeniu formalnego sojuszu państw komunistycznych.

11 maja 1955 r. w Pałacu Prezydium Rady Ministrów w Warszawie (dziś Pałac Prezydencki) rozpoczęły się obrady przedstawicieli ośmiu państw mających być założycielami nowego paktu wojskowego. Dyskusje były jednak formalnością, ponieważ zasadnicze założenia jego funkcjonowania zostały zatwierdzone na Kremlu. Już 14 maja przedstawiciele Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, NRD, Polski, Rumunii, Węgier i ZSRS złożyli podpisy pod Układem o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej.

„Celem naszego Układu jest pokój, który chcemy w sposób niezawodny zapewnić” – zaznaczył premier PRL Józef Cyrankiewicz w przemówieniu kończącym odbywającą się w Sali Kolumnowej Pałacu PRM uroczystość podpisania sojuszu. Dodał, że „ogromnego znaczenia dla Układu nabiera fakt, że jest w nim reprezentowany potężny Związek Radziecki, który już kilkakrotnie zadał klęskę siłom agresji i wstecznictwa”. W ówczesnej propagandowej retoryce przywódców komunistycznych słowa te były jednoznacznym wskazaniem, że przeciwnikiem paktu są państwa Zachodu.

W przemówieniu Cyrankiewicz wspomniał również o jeszcze jednym państwie – „Chińskiej Republice Ludowej, która w pełni popiera i solidaryzuje się z celami i zasadami zawartych tu porozumień”. Kolejne lata udowodnią, że „braterskie związki” Pekinu i Moskwy były oparte na bardzo wątłych postawach i w obu stolicach zwycięży dążenie do konfrontacji w walce o przywództwo w obozie komunistycznym. Współzawodnictwo potęg doprowadzi także do osłabienia Układu Warszawskiego. Już w 1961 r. blisko związany z ChRL reżim komunistyczny w Albanii zawiesi współpracę ze swoimi sojusznikami, a siedem lat później wystąpi z Układu Warszawskiego. Drugim krajem, który wystąpił z sojuszu, była Niemiecka Republika Demokratyczna, ale stało się to zaledwie kilka tygodni przed wchłonięciem tego państwa przez Republikę Federalną Niemiec. W przeciwieństwie do stale rozrastającego się NATO w ciągu 35 lat istnienia żaden kraj nie przystąpił do UW.

14 maja 1955 r. Kreml ogłosił też istotną informację dotyczącą stosunków sowiecko-jugosłowiańskich. Po wielu latach otwartej wrogości zapowiadano spotkanie delegacji obu państw. Moskwa miała nadzieję na rozciągnięcie swoich wpływów i w dłuższej perspektywie włączenie do Układu Warszawskiego także kraju „zmierzającego do socjalizmu własną drogą”. Cel ten nigdy nie został przez ZSRS osiągnięty.

W zapisach sojuszu podkreślano jego „obronny charakter” oraz zgodność wszystkich jego działań z Kartą Narodów Zjednoczonych. W preambule wyjaśniano też, że zawarcie paktu jest spowodowane działaniami państw NATO, które wzmagają „niebezpieczeństwo nowej wojny” i stwarzają „groźbę dla bezpieczeństwa narodowego państw miłujących pokój”. Zapewnienia o pokojowym nastawieniu Układu dominowały także w kolejnych punktach umowy. Artykuł czwarty był odpowiednikiem słynnego natowskiego artykułu piątego: „W przypadku napaści zbrojnej w Europie na jedno lub kilka Państw Stron Układu, dokonanej przez jakiekolwiek państwo lub grupę państw, każde Państwo Strona Układu, realizując prawo do samoobrony indywidualnej lub zbiorowej, zgodnie z artykułem 51. Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli państwu lub państwom, na które dokonana została taka napaść, natychmiastowej pomocy, indywidualnie i w porozumieniu z innymi Państwami Stronami Układu, wszelkimi środkami, jakie będzie uważało za niezbędne, włączając zastosowanie siły zbrojnej”.

W przeciwieństwie do Paktu Północnoatlantyckiego Układ Warszawski został zawarty na dwadzieścia lat z możliwością automatycznego przedłużenia o kolejną dekadę. Po raz ostatni jego istnienie zostało przedłużone o dwadzieścia lat w kwietniu 1985 r. Deklarowano również rozwiązanie sojuszu, jeśli zawarty zostanie ogólnoeuropejski układ bezpieczeństwa zbiorowego. Postulat rozwiązania obu bloków militarnych pojawi się u schyłku zimnej wojny, gdy ostatni przywódca ZSRS Michaił Gorbaczow będzie posługiwał się argumentem o konieczności budowy „wspólnego europejskiego domu”.

Układ podpisany 14 maja przewidywał stworzenie Zjednoczonego Dowództwa Sił Zbrojnych Państw Stron Układu. Dowództwo sojuszu mieściło się w Moskwie, a Zjednoczonymi Siłami Zbrojnymi miał kierować zawsze marszałek armii sowieckiej, równocześnie wiceminister obrony ZSRS. W 1955 r. na czele Układu stanął weteran II wojny światowej, marszałek Iwan Koniew. Dowództwa armii państw paktu podlegały X Zarządowi Sztabu Generalnego Armii Sowieckiej, który pełnił funkcję Sztabu Zjednoczonych Sił Zbrojnych. W ich skład wchodziły kontyngenty sił zbrojnych poszczególnych państw. Ich wielkość ustalano na podstawie dwustronnych umów między ZSRS a rządami państw stowarzyszonych.

W zarządzaniu Układem Warszawskim uczestniczyły ciała kierownicze i konsultacyjne: Doradczy Komitet Polityczny, Komitet Ministrów Obrony i Komitet Techniczny.

Doradczy Komitet Polityczny jako najwyższy organ polityczno-wojskowy składał się z premierów państw stowarzyszonych, ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej oraz szefów partii politycznych. Zajmował się on opracowywaniem wspólnej strategii w kwestiach polityczno-militarnych.

Komitet Ministrów Obrony – najwyższy organ wojskowy sojuszu, zrzeszający szefów resortów obrony państw układu – określał zakres wspólnych działań wojskowych, m.in. manewrów i ćwiczeń dowódczo-sztabowych, a także ujednolicał regulaminy i przepisy wojskowe.

Komitet Techniczny opracowywał kwestie związane z uzbrojeniem i wyposażeniem armii oraz ich standaryzacją i określeniem rodzaju sprzętu wojskowego, jaki miało wytwarzać każde z państw sojuszu.

Formalnie Układ Warszawski kształtował strategię wojenną należących do niego państw. W rzeczywistości jej założenia były określane w pełni przez dowództwo armii sowieckiej. Tak było m.in. w przypadku użycia broni nuklearnej. Początkowo miała polegać na zmasowanym ataku rakietowo-jądrowym połączonym z natychmiastowym natarciem. Z czasem zaczęto dopuszczać ewentualność rozpoczynania działań zbrojnych od środków konwencjonalnych, a wprowadzenie broni masowego rażenia i jądrowej zakładano dopiero w odpowiedzi na jej zastosowanie przez nieprzyjaciela. W latach osiemdziesiątych proponowano strategię polegającą na stałej gotowości do wszelkiego typu działań militarnych, także na kilku frontach i z użyciem broni jądrowej.

Równie „dyktatorski” sposób sprawowania kontroli nad Układem Warszawskim obowiązywał podczas największych kryzysów w dziejach bloku wschodniego. W październiku 1956 r. nowe władze Węgier ogłosiły zamiar wycofania się z sojuszu. Błyskawiczna sowiecka inwazja nie wynikała z kolegialnej decyzji państw Układu Warszawskiego. Była raczej manifestacją zasady pełnej podległości państw należących do paktu. Zasada „ograniczonej suwerenności” stała się jednym z fundamentów oficjalnego porządku w ramach Układu Warszawskiego latem 1968 r., w trakcie inwazji wojsk sowieckich, bułgarskich, węgierskich, enerdowskich i peerelowskich na Czechosłowację. Tym razem jednak interwencja została formalnie poparta przez większość państw sojuszu. Decyzji sprzeciwiły się jedynie Rumunia i Albania, która ostatecznie wystąpiła z paktu. Zasady rządzące blokiem komunistycznym oraz cele Układu Warszawskiego w pełni wyraził przywódca ZSRS Leonid Breżniew: „Wspólnota socjalistyczna jako całość ma prawo do interwencji na terytorium każdego państwa członkowskiego bloku socjalistycznego w sytuacji, gdy wewnętrzne lub zewnętrzne siły, wrogie wobec socjalizmu, usiłują zakłócić rozwój tego kraju i przywrócić ustrój kapitalistyczny”.

Formalnie sojusz zachowywał formę paktu obronnego przygotowującego się jedynie do walki z ewentualną agresją wojsk NATO. Ta doktryna była sformułowana w sposób elastyczny. Zakładano, że ewentualny konflikt rozpocznie się od ataku konwencjonalnego NATO. Miałby on zostać błyskawicznie powstrzymany, po czym oddziały UW miały przejść do potężnego kontrataku. Taki scenariusz ćwiczeń sojuszniczych i przygotowywanych doktryn były więc zakamuflowaną strategią ofensywną.

W początkowej fazie konfliktu przewidziano użycie broni masowego rażenia, przenoszonej za pomocą rakiet z głowicami nuklearnymi, i taktycznej broni jądrowej. Takie działania doprowadziłyby do zniszczenia miast przeciwnika i przyniosłyby zagładę ludności cywilnej, ale i same wojska Układu poniosłyby ogromne straty, sięgające co najmniej 60 proc. stanu. Większość żołnierzy zmarłaby na skutek choroby popromiennej. Przewidywano, że oddziały sojuszu pokonają nawet 90 km w ciągu doby. Później szacowano, że realne jest pokonanie 50–60 km na dobę. Atak na RFN miał potrwać około dwóch tygodni. Po kolejnych trzydziestu dniach walki cała Europa miała zostać opanowana.

Siły zbrojne PRL miały stanowić drugi rzut strategiczny wojsk Układu Warszawskiego na północnym odcinku frontu. Polskie jednostki w ciągu 10–15 dni miały zająć Danię oraz północną część RFN i część Holandii. Siły tzw. Frontu Polskiego miały dysponować taktycznymi ładunkami nuklearnymi. Były to założenia niemożliwe do zrealizowania w wypadku kontrataku nuklearnego NATO, który był dla Zachodu, w obliczu przewagi sił konwencjonalnych państw komunistycznych, jedyną szansą na powstrzymanie drugiej fali ataku wojsk sowieckich i ich satelitów. Główną „barierą” opóźniającą ofensywę miał być atak nuklearny na liniach wielkich rzek, m.in. Wisły.

Dopiero w latach osiemdziesiątych, wraz ze słabnięciem Związku Sowieckiego i jego sojuszników, przygotowano rzeczywiste scenariusze działań obronnych. Stopniowo odchodzono również od doktryny Breżniewa na rzecz „doktryny Sinatry”, w której każde z państw miało wybierać „swoją drogę”. W obliczu przemian w państwach Europy Środkowej i żądań wycofania wojsk sowieckich 25 lutego 1991 r. w Budapeszcie podjęto decyzję o rozwiązaniu struktur wojskowych Układu Warszawskiego. 1 lipca w Pradze rozwiązano struktury polityczne. Jeszcze w tym samym roku rząd premiera Jana Olszewskiego pierwszy w historii III RP zadeklarował chęć jak najściślejszej współpracy ze strukturami NATO, której ostatecznym celem miało być członkostwo w sojuszu.

Michał Szukała (PAP)