statystyki

Karuzela wyzysku: Biednego napiętnować, na biednym zarobić

autor: Piotr Kofta06.01.2020, 09:00; Aktualizacja: 06.01.2020, 09:07
sprzątaczka, kobieta, praca

Zwyczajna życiowa sytuacja: Land zaszła w ciążę w wakacje przed podjęciem wymarzonych studiów. Postanowiła urodzić dziecko. Przyszły ojciec okazał się toksycznym, nielojalnym typkiem. Kiedy dziewczyna zwróciła się o pomoc do rodziców i rodzeństwa, wyszło na to, że w gruncie rzeczy nie ma rodziny.źródło: ShutterStock

Gospodarcze kryzysy obnażają nikłą wartość bezpieczników, które miały dawać ludziom pewność, że nie osuną się nagle w otchłań i nie dołączą do odstręczającej subkultury ubóstwa

Magazyn DGP - 3 stycznia 2020

Magazyn DGP - 3 stycznia 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

L ubimy sobie wyobrażać biednych ludzi w świecie Zachodu jako odrębną klasę wykluczonych, którzy z pokolenia na pokolenie dziedziczą ubóstwo, stanowiąc systemowe obciążenie dla całego społeczeństwa. Jak każda półprawda, ta również ma na celu poprawę czyjegoś samopoczucia, w tym wypadku: samopoczucia aspirującej klasy średniej. Wystarczy rozpocząć dyskusję na ten temat, by usłyszeć litanię potępienia pod adresem biedaków, tych przedstawicieli dziwnego, obcego plemienia, którzy mnożą się jak króliki, pasożytują na państwowych finansach, przeżerają nasze podatki, kradną i nie chcą pracować. Tymczasem, rzecz jasna, rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana.

Po pierwsze – granica między biedą a niebiedą jest tyleż względna, ile mocno przepuszczalna: momenty egzystencjalnych i gospodarczych kryzysów boleśnie obnażają wartość rozmaitych bezpieczników, które miały dawać ludziom pewność, że nie osuną się oni nagle w otchłań i nie dołączą do odstręczającej subkultury ubóstwa.

Po drugie – poziom oburzenia zachowaniem biedaków nic nie mówi o samej biedzie, ale jest niezłą miarą gotowości do społecznego solidaryzmu z tymi, którym się gorzej wiedzie (solidaryzmu prawdziwego – nie tego, który finalnie okazuje się ultraliberalną próbą przerzucenia na obywateli finansowej odpowiedzialności za funkcjonowanie najważniejszych usług socjalnych w rodzaju edukacji, ochrony zdrowia czy transportu publicznego).

Po trzecie – nietrudno sobie przecież uzmysłowić ten paradoks – bycie biednym i wykluczonym jest drogie. W polskich realiach to choćby niemożność wzięcia kredytu czy nisko oprocentowanej pożyczki, brak ubezpieczenia albo po prostu jakichkolwiek oszczędności. Antysystemowe, czarnorynkowe strategie są w takiej sytuacji nie tyle wyborem, ile koniecznością.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (15)

  • tym(2020-01-06 13:42) Zgłoś naruszenie 232

    Zbyt dużo w naszym kraju takich co nigdy nic nie pisiali a do zbiorów są pierwsi bo im się należy.Zbyt dużo fikcyjnych stanowisk.Zbyt dużo darmozjadów w krawatach i koloratkach.Zbyt dużo idzie pary w gwizdek (gadanie) a za mało w napęd.Za dużo fikcji .

    Odpowiedz
  • biedota po 40 latach pracy(2020-01-06 09:43) Zgłoś naruszenie 216

    a dlaczego jesteśmy biedny, bo gdyby najniższe wynagrodzenie za pracę i emerytura wynosiły ok. 5 tysięcy tak jak w unii to byśmy nie byli biedakami. I to powinien np. rząd dostawać nie większe wynagrodzenia jak 1,5 raza najniższego wynagrodzenia w kraju wtedy by ....... przy korycie szybko podnosili najniższe płace i emeryturę. A tak sami żyją jak pączek w maśle i nas na dole mają daleko w .....

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ach(2020-01-06 12:10) Zgłoś naruszenie 164

    Propozycja biedaka po 40 latach pracy, to spowodowanie hiperinflacji, którą RP już przerabiała. Nie ma czegoś takiego jak rozdawanie niewypracowanych pieniędzy. Właśnie kolaboranci Watykanu proponują ludziom wolontariat /czyli darmową pracę na rzecz chorych, słabych,biedaków/. Sami zaś go nie stosują. Za komuny były niskie zarobki i małe mieszkania ale były. Po zwycięstwie czarnej mafii z Solidarnością - mamy wolontariat,brak mieszkań. Zachowanie ks. Stryczka i jego następcy pokazuje to o czym mówi tytuł art. Szlachetna paczka, a dla organizatorów -kolaborantów Rzymu godne wynagrodzenie - reszta pracuje gratis.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • neverpis(2020-01-06 13:23) Zgłoś naruszenie 160

    Co tu się napinac jest tak zwana micha ryżu dla plebsu i finita.W latach 80 tych już by dawno wyszli na ulicę.

    Odpowiedz
  • cox(2020-01-06 12:32) Zgłoś naruszenie 166

    Praca dla państwa to gwarancja biedy. Żałośnie niskie zarobki. Praca też niepewna. Do tego wymogi większe niż w korporacjach. O innych "zaletach" pracy państwowej nawet mi się nie chce pisać.

    Odpowiedz
  • Odlattosamo(2020-01-06 12:16) Zgłoś naruszenie 140

    Problemem jest niska płaca za PRACĘ, bo w PL naprawde nie opłaca się pracowac jako "najemnik". Róznica dochodów między biednym "pracującym", a tym na "zasiłku" jest demoralizująca. Oczywiscie mowa o pracownikach najemnych/ na etacie!/ w firmach prywatnych małych i srednich, tam gdzie pracuje się za "gołą" pensję. Bez żadnych dodatków, premii czy bonusów. W firmach zatrudniających - do 9 osob , szczególnie na wschodzie - jest czysty wyzysk.

    Odpowiedz
  • piotreks(2020-01-06 17:27) Zgłoś naruszenie 130

    To o czym piszecie nazywa się KAPITALIZM. Oczko w głowie naszych nowych "przyjaciół" , którzy najpierw rozwalili nam gospodarkę , potem polskie kundle wykupiły za "złotówkę" wszystko co miało wartość i teraz "rządzą".a teraz zbieramy żniwo naszej głupoty. Ale KUNDLE mają się dobrze!!! Między innymi dzięki nam samym. To my tolerujemy ten BURDEL. Módlmy się!!! Nie mam nic przeciwko tylko widzę ,że niczemu to nie służy. Jest napędem dla tych co nas robią w konia jak chcą. W imię Boga i Syna i Ducha świętego!!!

    Odpowiedz
  • Tuy(2020-01-07 07:46) Zgłoś naruszenie 112

    W 1972 roku, kończąc kształcenie się, każdy otrzymywał pracę w ciągu miesiąca. Zarabiał tyle, żeby starczyło na opłaty, jedzenie i jeszcze na zakup ubrań. Dzisiaj nie ma królu ale są bogaci i biedni. Tych drugich jest więcej. Ubustwo, bieda. Politycy zadowoleni ze swoich pekatych portfeli nic nie robią aby temu zapobiec. Wręcz przeciwnie, udają że nic nie widzą, nic nie słyszą jak cwaniacy bankier y niszczą ludzi pożyczkami, których i tak potem nie mogą splacic. Państwo umywa ręce od biedy postępującej, nie kontrolują podwyżek przez cwaniakow na rynku, udaje że nie wie o tym i że nic nie może zrobić bo jest demokracja. Tylko że ta w nawiasie demokracja pozwala biednym być jeszcze biedniejszym a na koniec być bezdomnym. Nikt z bogatych, nie chce o tym słyszeć i widzieć. Ale wcześniej czy później bogactwo skończy się nędza tych którzy tej nędzy nie widzą u biednych. Nędza napędza siłę do protestów a wkoncu do rewolucji, która obraca rzeczywistość.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • abcd(2020-01-06 13:30) Zgłoś naruszenie 90

    Karuzela wyzysku: Polskę napiętnować, na Polsce zarobić

    Odpowiedz
  • biedota(2020-01-06 18:20) Zgłoś naruszenie 66

    przeklęty cholerny bolek oby umierał w cierpieniu

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie