statystyki

Nowy szef PISF: Świat nam ucieka, trzeba go gonić [WYWIAD]

autor: Piotr Zaremba09.12.2017, 16:00
Radosław Śmigulski

Radosław Śmigulski - przedsiębiorca, producent filmowy, nowy szef Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Fot. PAP / Radek Pietruszkaźródło: PAP
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

Dlaczego prywatni inwestorzy nie mają zaufania do kina? Panuje przekonanie, że producenci marnują pieniądze, kierując się filozofią zarabiania na samej produkcji

Reklama


Polskie kino jest w dobrej kondycji?

Nie wiem, na ile te ponad 50 produkcji fabularnych rocznie można przypisać Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej, a na ile to zasługa twórców. Jest też pewne zniekształcenie statystyk. W 2016 r. odnotowaliśmy 50 mln widzów w kinach, z czego 13 mln na filmach polskich. Brzmi to imponująco. Ale 8 mln zebrały cztery filmy: „Planeta singli”, „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” i dwa obrazy Patryka Vegi z serii „Pitbull”. Dwie komedie i dwa filmy sensacyjne, które nie mają nic wspólnego z dotacjami PISF. Kolejne 2,5 mln zyskały trzy filmy: „Wołyń”, „Moje córki krowy” i „Historia Roja”. A pozostałe 2 mln przypadają na ponad 30 tytułów. Czy to jest sukces? W moim przekonaniu – niezupełnie. Są perełki, którymi chwalimy się na festiwalach, ale o naszej silnej obecności w kinie europejskim trudno mówić.

A pan co lubi oglądać w kinie?

Jestem przywiązany do starej dobrej szkoły filmowej, moim idolem jest Kieślowski. Czy w obecnym polskim kinie dostrzegam coś w podobnym stylu i na podobnym poziomie? Raczej niewiele. W kinie światowym wymieniłbym Lyncha, Cronenberga, Andersona. Nie chcę wymieniać nikogo z polskich filmowców – z uwagi na przyszłą współpracę.


Pozostało jeszcze 90% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama