statystyki

Fenomen szwedzkich kryminałów. „Mężczyzna, który gonił swój cień” Lagercrantza

autor: Piotr Kofta08.09.2017, 12:00
Mężczyzna, który gonił swój cień, Lagercrantz

Trylogia napisana przez Stiega Larssona jest szwedzka do szpiku kości. Dwa tomy kontynuacji pióra Lagercrantza próbują na różne sposoby uciec od kontekstu lokalnego ku globalnemu, ale nadal nie mamy do czynienia ze światem, który byłby popkulturowo w pełni czytelny bądź, by użyć terminu zrozumiałego dla młodszych czytelników, „defaultowy”.źródło: Materiały Prasowe

W kryminalnej serii „Millennium” Szwecja to miejsce, które istnieje tu i teraz, a jednocześnie jedną nogą znajduje się w przyszłości

Reklama


Od czwartku – dnia oficjalnej premiery „Mężczyzny, który gonił swój cień” Davida Lagercrantza – jestem zwolniony z przysięgi milczenia na temat zawartości tej książki. Zabawne, że w wypadku thrillera i tak nie da się powiedzieć zbyt wiele, nie zdradzając jednocześnie tajemnic i nie likwidując koniecznego suspensu. No, ale biznes to biznes: ostatecznie mowa tu o jednej z najlepiej sprzedających się serii w dziejach literatury – łączna światowa sprzedaż wszystkich jej tomów dobija już do 100 mln egzemplarzy. Cykl „Millennium” to fenomen, który wykracza poza literaturę. Zastanawiające wydaje się już to choćby, że napisano go w języku, którym włada na świecie około dziewięciu milionów ludzi – nie jest to dużo i nawet prestiż Akademii Szwedzkiej przyznającej Literacką Nagrodę Nobla nie rozedmie sztucznie tej liczby.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W istocie sprawy mają się jeszcze gorzej: książki o Lisbeth Salander i Mikaelu Blomkviście traktują, przynajmniej pozornie, o Szwecji i szwedzkich problemach. Trylogia napisana przez Stiega Larssona jest szwedzka do szpiku kości. Dwa tomy kontynuacji pióra Lagercrantza próbują na różne sposoby uciec od kontekstu lokalnego ku globalnemu, ale nadal nie mamy do czynienia ze światem, który byłby popkulturowo w pełni czytelny bądź, by użyć terminu zrozumiałego dla młodszych czytelników, „defaultowy”. Zwłaszcza dla amerykańskich odbiorców (a na rynku książki w USA udział przekładów z języków obcych mierzy się nie w procentach, lecz w promilach), pomijając mających skandynawskie korzenie mieszkańców Minnesoty, Wisconsin i Północnej Dakoty, musiało być to szokujące: te wszystkie łamiące język nazwy straszące licznymi umlautami, te zagadkowe wzmianki o rozbudowanym systemie opieki społecznej, te osobliwości skandynawskiego egalitaryzmu. Siła przyciągania „Millennium” musi więc tkwić właśnie w tym, że było ono – i jest – nietypowe.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (4)

  • Paula(2017-09-11 12:04) Zgłoś naruszenie 30

    Szwedzi piszą naprawdę dobre kryminały, to trzeba im przyznać. Świetnie się je czyta.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Anka(2017-09-14 14:27) Zgłoś naruszenie 00

    Próbowałam się przekonać do szwedzkich kryminałów jednak bez skutku. Nigdy nie poczułam tej literatury tych emocji ,grzebaniu w przeszłości ofiar i sprawców .Kilku moich znajomych ma podobne odczucia.Troche to lekka przesada z tym uwielbieniem szwedzkich kryminałów.A

    Odpowiedz
  • A jeszcze ktoś czyta....???(2017-09-11 14:37) Zgłoś naruszenie 02

    99,999% ogląda.... czytanie to poważna sprawa, poważna.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama