Debiutancki materiał zespołu Dawida Podsiadły Curly Heads to jedna z najlepszych polskich rockowych płyt tego roku, a nawet kilku poprzednich
Co prawda w ostatnim czasie znakomitych rockowych albumów na naszym rynku nie brakowało, ale też trudno mówić o przesadnym urodzaju. Hey, Kim Novak czy Artur Rojek grają różne okołorockowe tematy na najwyższym poziomie. Teraz dołączył do nich zespół Curly Heads.
Jego wokalista Dawid Podsiadło miał dwa wyjścia. Po sukcesie debiutanckiej płyty „Comfort and Happiness” spadł na niego grad wyróżnień, i zresztą słusznie. Ci, którzy nie znają Podsiadły, spodziewali się pewnie, że szybko nagra kolejny solowy materiał, wypełniony najwyższej jakości popowym graniem. Zapewne znowu jego numery rządziłyby w ramówkach stacji radiowych (jak „Trójkąty i kwadraty”), a on sam mógłby grać koncerty od Open’era, przez programy śniadaniowe w telewizji, po największe polskie kluby. Jednak Podsiadło od początku pracy nad solowym materiałem, w trakcie jego promocji i podczas późniejszego szaleństwa, jakie na niego spadło, cały czas myślał o materiale z Curly Heads. Z zespołem, z którym zaczynał karierę w liceum w Dąbrowie Górniczej. W wywiadach podkreśla, że nawet na chwilę nie pomyślał o tym, żeby wybrać wyłącznie karierę solową. I całe szczęście nie zrezygnował z Curly Heads, a oni nie zrezygnowali z niego, bo ich wspólne dzieło „Ruby Dress Skinny Dog” to krążek niemal doskonały.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.