„Zbrodniarz i dziewczyna”, choć jej akcja rozgrywa się we współczesnym Wrocławiu i w Międzyzdrojach, to najbardziej retro spośród powieści Michała Witkowskiego.
Pisanie Michaśki wydaje się przedłużeniem jego pozaliterackiej działalności. Autora ostatnio częściej niż na targach książek można spotkać na imprezach modowych, które krytycznym okiem opisuje na swoim blogu jako Miss Gizzi. Witkowski stał się modny i takie też jest jego pisanie. „Zbrodniarz” jest modny właściwie podwójnie, bo nie dość, że wpisuje się w nurt popularności kryminałów, to jeszcze etykietuje się znajomymi bohaterami – powracają tu znane i lubiane postaci z „Drwala” i „Lubiewa”.
„Zbrodniarz” jest więc w pewnym sensie gotowcem, naturalną kontynuacją poprzednich powieści, która nie sili się na zaistnienie w historii literatury jako osobny byt. Ale właśnie ta niewymuszoność staje się jej największym atutem. Stylistyczną zręczność Witkowski udowodnił już wiele razy. To, co wyczynia z naszym językiem w „Zbrodniarzu”, nie zaskakuje, ale wciąż bawi. Trzeba być niemożliwym smutasem, żeby w czasie lektury powstrzymać się od śmiechu. Także dlatego, że pisarz świetnie igra sobie z konwencją skandynawskiego kryminału. Polska wygląda w „Zbrodniarzu” jak Skandynawia à rebours. Zamiast zaśnieżonych fiordów – oszronione Pomorze, zamiast nazistowskich plam na honorze przodków bohaterów – potknięcia ich dziadków w dwudziestoleciu międzywojennym, zamiast mizoginicznego antagonisty – morderca homoseksualistów. W całym tym kryminalnym krzywym zwierciadle odbija się także Polska, jej przaśność i zaściankowość. Nasza policja ze śledztwem radzi sobie tak marnie, że musi zaangażować do pomocy pisarza. Cóż, jaki kraj, tacy stróże prawa, ale z drugiej strony, jaki kraj, tacy mordercy... Gdyby ci zostali zapożyczeni z rzeczywistości, pewnie nie byłoby o czym pisać. Ich działanie trzeba było ubarwić wyobraźnią i stylem, a któż zrobiłby to lepiej, jeśli nie Michaśka?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.