Autopromocja

"Gabriel": Tomek sam w Sandomierzu

"Gabriel" Jan Rotowski
"Gabriel" Jan RotowskiMedia
17 kwietnia 2014

„Gabriel” nie zwiastuje odrodzenia w Polsce kina familijnego, z którego niegdyś słynęliśmy. Jest za to dowodem na to, że i u nas czerpanie z hollywoodzkich wzorców może zaprocentować.

 Obraz Mikołaja Haremskiego mógłby być polską wariacją filmów „Kevin sam w…” w tytule, gdyby tylko twórca pozwolił sobie na więcej ironii. Z amerykańskiej serii zaczerpnięto trafiony w punkt komediowy wątek fajtłapowatych złodziei, których losy mniej więcej w połowie projekcji splatają się z losami głównego bohatera, nastoletniego Tomka. Zasługa w tym Sławomira Orzechowskiego i Tomasza Sapryka, którzy w rolach niewydarzonych kryminalistów sprawdzają się wybornie: doskonale radzą sobie z wyczuciem absurdalnych sytuacji, a ich charyzma i aktorski sznyt pozwalają stworzyć oryginalne i wyraziste postacie, między którymi jest niezła chemia. Bez wątpienia to w stronę komedii powinien pójść ten film. Niestety, dla reżysera bardziej istotny okazuje się wątek melodramatyczny, dlatego wspomnianego bohatera, Tomka, wysyła w podróż po Polsce w poszukiwaniu ojca, który niegdyś go porzucił.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.