Autopromocja

"Locke": Rozmawiając, uciekając

"Locke" Tom Hardy
"Locke" Tom HardyMedia
15 kwietnia 2014

Przestrzennie ograniczony do wnętrza pędzącego samochodu „Locke” to popis żelaznej dyscypliny. Oparty na kreacji jednego aktora film dźwiga ciężar narracyjnej struktury i aż kipi od emocji

Tytułowy bohater to przykładny mąż i ojciec, który jest u szczytu swojej kariery zawodowej. Następnego dnia ma powstać jego opus magnum, największa w Europie konstrukcja architektoniczna, której budowę miał nadzorować. Jednak jeden telefon sprawi, że bohater przewartościuje swoje priorytety. Zamiast na miejsce budowli uda się do oddalonego o kilka godzin jazdy szpitala w Londynie, gdzie w oczekiwaniu na poród leży jego ekskochanka.

W historii Locke’a wybrzmiewa cały dramat jednej tylko pomyłki, której konsekwencje niczym jad zatruwają kolejne obszary życia bohatera. Bo Locke pomylił się tylko raz, kiedy ni to z litości, ni to z samotności, będąc w delegacji, poszedł do łóżka ze swoją asystentką. Ale, jak zostanie mu przypomniane, różnica pomiędzy raz a nigdy jest jak różnica między zły a dobry. W czasie projekcji trudno jednoznacznie sklasyfikować postawę bohatera. Współczucie miesza się tu z potępieniem, wiara w to, że uda mu się wszystko naprawić, z poczuciem jego fiaska i beznadziei. Duża w tym zasługa Toma Hardy’ego, wcielającego się w tytułowego bohatera. Aktor tak konstruuje swoją postać, że udaje mu się wygrać całe spektrum cech i emocji, nierzadko przeciwstawnych i sprzecznych. Jako Locke jest opanowany i targany emocjami, egoistyczny i pełen poświęcenia dla innych, bezwzględny i tchórzliwy, władczy i podporządkowany, opiekuńczy i niedbały, mądry i głupi jednocześnie. Poskładanie tych emocjonalnych puzzli w jedną wiarygodną całość przypieczętowuje talent brytyjskiego aktora.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png