Nieoceniony Marek Bieńczyk pisał w eseju „Okna w Paryżu”: „Patrzymy na obrazy Hoppera i czujemy, że wkrótce, już wkrótce coś dramatycznego się zdarzy. Więc patrzymy, drżymy i oczekujemy”. „Shirley – wizje rzeczywistości” jeszcze mocniej intensyfikuje te doznania.
Celebracja atmosfery oczekiwania, wiszącego w powietrzu przełomu i czającej się na horyzoncie zmiany nadaje filmowi Gustava Deutscha posmak egzystencjalnego suspensu. Termin kojarzący się z kinem Hitchcocka tylko pozornie wydaje się wydarty z terytorium innego rodzaju wrażliwości. Brytyjski mistrz fascynował się przecież Hopperem, a – jak przypomina Bieńczyk – w „Psychozie” posłużył się dosłownym cytatem z obrazu „The Haunting House”. Oglądanie filmu Deutscha przypomina podróż przez gmatwaninę kontekstów i labirynt sensów. Przewodniczką po tej rzeczywistości staje się dla nas tytułowa Shirley. Poetyckie monologi kobiety wprowadzają nas w rzeczywistość podrzędnych barów, posępnych hoteli i pustawych kin. Shirley nasyca te przestrzenie całą gamą przeciwstawnych emocji. W tonie jej głosu pobrzmiewa na przemian strach i nadzieja, frustracja i pewność siebie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.