Są w "Tajemnica pułkownika Kowadły" takie momenty, w których wciągająca opowieść zamienia się w katalog produktów z epoki. A i bez tego przecież autorowi udało się pokazać nietypowy koloryt Warszawy sprzed 60 lat.

Profesor Tadeusz Cegielski, wybitny historyk, swojej fascynacji kulturą popularną nigdy nie ukrywał. Obecnie pracuje nad książką poświęconą historii powieści kryminalnej, ale nie jest bynajmniej wyłącznie teoretykiem. Dwa lata temu jako prozaik zadebiutował „Morderstwem w alei Róż”, udanym kryminałem, którego akcja toczyła się w Warszawie lat 50. Teraz bohater tamtej powieści wraca w „Tajemnicy pułkownika Kowadły”. Czasy odrobinę się zmieniły – październikowa odwilż poprawiła nieco nastroje mieszkańców stolicy. Major Wirski mimo „złej”, sanacyjnej przeszłości awansuje w milicyjnej hierarchii. Ale to wciąż facet z zasadami: wierny jest swoim przekonaniom, z socjalistyczną władzą ma na pieńku. A tymczasem prowadzi śliską sprawę kilku brutalnych napadów na banki i poczty. Wiele wskazuje, że za serią zbrodni stoją ubecy, a może także wysoko postawiony agent KGB. A do tego znika Mikołaj Kowadło, dawny wróg, potem sojusznik Wirskiego. Cegielski swoją opowieść buduje powoli, nie oczekujcie tu rozpędzonej akcji i fabularnych fajerwerków – wszak to tylko historia rozgrywająca się w siermiężnych realiach PRL.

Autor świadomie nawiązuje zresztą stylistyką do powojennych kryminałów: nie tylko „Złego” Tyrmanda, lecz także do popularnych powieścideł. Szkoda jedynie, że czasami nad górę nad prozą bierze historyczna skrupulatność – jakby Cegielskiemu żal było precyzyjnie wykonanej kwerendy. Są w „Tajemnicy...” takie momenty, w których wciągająca opowieść zamienia się w katalog produktów z epoki. A i bez tego przecież autorowi udało się pokazać nietypowy koloryt Warszawy sprzed 60 lat.

Reklama

Tajemnica pułkownika Kowadły | Tadeusz Cegielski | W.A.B. 2013 | Recenzja: Jakub Demiańczuk | Ocena: 4 / 6