statystyki

Desant desperatów. Do walki w powstaniu styczniowym kupiono najemników

autor: Wojciech Lada01.02.2020, 17:00
Powstanie styczniowe miało w Europie doskonałą prasę, bo niezależnie od geopolitycznych zawiłości sympatia ogółu zwykle jest po stronie słabszego

Powstanie styczniowe miało w Europie doskonałą prasę, bo niezależnie od geopolitycznych zawiłości sympatia ogółu zwykle jest po stronie słabszegoźródło: ShutterStock

W 1863 r. wyruszył z Anglii okręt ze wsparciem dla powstania styczniowego. W sprawę zaangażowani byli m.in. Karol Marks, Michaił Bakunin oraz syn Adama Mickiewicza.

C elnicy weszli na pokład zacumowanego w porcie w Londynie szkunera „Ward Jackson” 22 marca 1863 r. Po zejściu do ładowni oniemieli – do kontrabandy byli przyzwyczajeni, lecz to, co zobaczyli, przerosło ich wyobraźnię. Znajdowały się tu cztery armaty z kilkoma tysiącami sztuk pocisków, tysiąc karabinów i ponad sto tysięcy sztuk amunicji, blisko tysiąc szabel, kilkaset lanc i podobna liczba kos. Do tego dochodziły setki ubrań, polowa drukarnia oraz dwie i pół tony prochu.

Zaufania celników nie wzbudziła również 140-osobowa załoga, którą tworzyli Polacy, Francuzi, Włosi, Anglicy, Niemcy, Belgowie, Rosjanie, Szwajcarzy oraz Węgrzy. Trafił się nawet Holender i Chorwat. Wyglądali jak zakapiory, celnicy zapewne domyślali się, że ludzie ci nie mają zbyt wiele wspólnego z morzem. I istotnie nie mieli. Była to grupa najemników, których usługi kupiono. Mieli oni walczyć w powstaniu, które właśnie wybuchło w Polsce na terenie rosyjskiego zaboru, zaś znajdujący się pod pokładem arsenał miał służyć wsparciu rebelii.

Celnicy postanowili zaaresztować okręt. Jednak wymierzone w nich rewolwery sprawiły, że bez oporu dali się zamknąć pod pokładem. Po chwili „Ward Jackson” opuścił Londyn i skierował się w stronę Szwecji, skąd miał dotrzeć na Litwę.

Producenci rewolucji

Powstanie styczniowe miało w Europie doskonałą prasę, bo niezależnie od geopolitycznych zawiłości sympatia ogółu zwykle jest po stronie słabszego. Anarchista Piotr Kropotkin wspominał, że w samej Rosji studenci organizowali zbiórki pieniędzy na broń dla powstańców, a nawet tworzyli grupy ochotników zaciągających się w szeregi buntowników. Antycarskie manifestacje tworzyły się spontanicznie na ulicach Paryża, a w Szwecji podobno – przekonuje badaczka tych tematów Janina Hera – nawet dzieci bawiły się w dobrych Polaków i złych Moskali, przy czym nikt nie chciał być Rosjaninem.

Propolskie sympatie Europejczyków nie były zaskakujące. Rzadko zwraca się na to uwagę, ale w XIX w. nie tylko Rzeczpospolita była pod zaborami. Praktycznie cały kontynent znajdował się pod panowaniem trzech dynastii: Romanowów, Habsburgów i Hohenzollernów, do czego na południu kontynentu dochodziła dominacja turecka. Nie istniały takie państwa jak Czechy, Słowacja, Albania, Litwa czy Bułgaria. Różnica między nimi a Polską była taka, że Rzeczpospolita została podzielona na trzy części – pozostałe kraje były zazwyczaj wchłonięte w całości, co pozwalało im zachować w miarę jednolitą kulturę. I jeszcze może to, że Polacy jako jedyni regularnie się buntowali – powstania wybuchały w każdym kolejnym pokoleniu.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie