statystyki

Grzechy styczniowe. Jak przywódcy powstania walczyli ze sobą

autor: Andrzej Krajewski31.01.2020, 08:34; Aktualizacja: 01.02.2020, 17:49
Dopiero gdy wszelkie nadzieje na zwycięstwo zgasły, powstańczy przywódcy po raz pierwszy przestali między sobą walczyć

Dopiero gdy wszelkie nadzieje na zwycięstwo zgasły, powstańczy przywódcy po raz pierwszy przestali między sobą walczyćźródło: ShutterStock

Na losy żadnej rebelii w naszej historii rozrachunki polsko -polskie nie wpłynęły tak, jak na powstanie styczniowe.

K ażdy dziś ubolewa nad tym, jak bardzo podzielona jest Polska. Trudno być optymistą, skoro ten stan rzeczy jest w naszym kraju czymś naturalnym. Jak pokazuje historia powstania styczniowego, Polacy nie potrzebują zewnętrznych wrogów, aby ich wewnętrzny konflikt paraliżował walkę o wspólną sprawę. Przeważnie sami sobie wystarczą.

Magazyn DGP 31.01.20

Magazyn DGP 31.01.20

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Po spacyfikowaniu przez Rosjan powstania listopadowego w Królestwie Polskim wchodziło w dorosłość kolejne pokolenie, któremu świtała myśl o nowej rebelii. „Już w ciągu pierwszego roku akademickiego bez mała połowa młodzieży studenckiej zawiązana została w towarzystwo, mające cel szlachetny na widoku” – wspominał początki istnienia Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie w 1857 r. jej student Franciszek Śliwicki. Zgoda zaborcy na działalność wyższej uczelni w dawnej Polsce (car zlikwidował Uniwersytet Warszawski w 1831 r.) okazała się ryzykownym pomysłem. Studenci od razu zaczęli konspirować na potęgę, a ich aktywnością zainteresowali się weterani powstania listopadowego, przebywający na emigracji.

Jeden z przywódców studenckiego podziemia Jan Kurzyna wyjechał do Paryża i nawiązał tam w końcu kontakt z Ludwikiem Mierosławskim. Opromieniony sławą uczestnika wojen o zjednoczenie Włoch generał postanowił uczynić z młodego emigranta swego najbliższego współpracownika. Dzięki niemu spotkał się z konspiratorami w Warszawie. Ich emisariuszem został inny student Akademii Medyko-Chirurgicznej Karol Majewski. Warszawskim podziemiem kierował natomiast Narcyz Jankowski. „Jako wojskowy i kawalerzysta wprowadził między młodzież warszawską tradycję dawną, szlachecką, niejako kozacką” – zapisali kilka lat później śledczy z carskiej policji przesłuchujący Majewskiego. „Uczył się i innych historii Polski, historii wojen naszych, jeździć konno, robić bronią, strzelać do celu i od razu chciał tworzyć sprzysiężenie zbrojne i zaraz powstanie” – podkreślano w protokole.

Studenci uwielbiali Narcyza Jankowskiego, dopóki z Paryża nie zaczął regularnie przyjeżdżać Karol Majewski. Obaj cieszący się wielkim autorytetem konspiratorzy coraz ostrzej ze sobą rywalizowali. Wreszcie wysłannik gen. Mierosławskiego rozbił organizację Jankowskiego, zakładając własną. „Od początku nie był szczery wobec Mierosławskiego” – pisze o Majewskim badacz dziejów powstania styczniowego prof. Stefan Kieniewicz. Generał opracował plan zorganizowania w Warszawie manifestacji patriotycznej. Zgodnie z jego zamysłem chaos wywołany przez tłum miał ułatwić konspiratorom opanowanie Zamku Królewskiego i ujęcie rezydującego tam gubernatora Królestwa Polskiego księcia Michaiła Gorczakowa. To zaś powinno zainicjować wybuch powszechnego powstania.


Pozostało jeszcze 82% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie