statystyki

Słowacja wciąż próbuje ustalić swoją przeszłość

autor: Piotr Kofta10.11.2019, 18:00
Słowacja

Na chwilę przed tym, nim wynaleziono słowacki naród, wynaleziono język słowacki. Pod koniec XVIII w. przez Europę szła fala politycznych reform, oświeceniowych ambicji dydaktycznych i wczesnoromantycznych emocji związanych z odkrywaniem rdzennej, ludowej mądrości.źródło: ShutterStock

Polacy – mimo kłótni – są z grubsza dogadani co do królów i wieszczów. Słowacja wciąż próbuje ustalić swoją przeszłość

Magazyn DGP. Okładka. 8.11.2019

Magazyn DGP. Okładka. 8.11.2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

K iedy myślę o Słowacji, przypomina mi się ten fragment z „Przygód dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haška, w którym Szwejk opowiada o rozmaitych szaleńcach napotkanych w domu wariatów, w tym o panu, który klarował mu, „że wewnątrz kuli ziemskiej znajduje się jeszcze jedna, daleko większa od zewnętrznej” (przeł. Paweł Hulka-Laskowski). Nie uważam oczywiście Słowacji za dom wariatów, Szwejk też niewiele miał ze Słowacją wspólnego (wyjąwszy to, że w trzecim tomie powieści jego pułk zmierza na front przez Górne Węgry). Chodzi o skojarzenie innego rodzaju: otóż Słowacja zawsze wydawała mi się większa od tego skromnego skrawka ziemi, który mapy Europy Środkowej lokują w łuku Karpat. Znacznie większa.

Spostrzeżenie to w pierwszej kolejności zawdzięczam najpewniej temu, że przez lata poruszałem się po Słowacji głównie pieszo – zwykle górskimi ścieżkami, którymi chodzi się wolno.

Ale można to przekonanie o słowackiej wielkości zakamuflowanej w skromnym opakowaniu potraktować także jako metaforę: Słowacja na niewielkim terytorium, poszatkowanym przez góry i rzeki, skrywa niesłychaną, często przedziwną mozaikę kultur, religii i narodów, a co za tym idzie – osobliwy mętlik pamięci historycznej, gąszcz ścierających się narracji. Skrywa także ogromny potencjał.

„Jesteśmy spadkobiercami nie tylko chłopskich rebeliantów, ale też panów na zamku, mieszczan, biskupów, kupców, celników, karczmarzy, prostytutek, figlarzy, zbójników (nawet tych, którzy brali tylko bogatym, bo biednym nie było co brać). Jesteśmy spadkobiercami i na wiele sposobów następcami nadwornych błaznów, naukowców, najemników, kapitanów, palatynów, rzemieślników i nadętych mieszczan. I dalej: Celtów, Germanów, Słowian, wszystkich barbarzyńskich plemion, które pustoszyły wioski oraz miasta i gwałciły tamtejsze kobiety. Podobnie sprawa się ma z Niemcami, Węgrami, Rusinami, Chorwatami uciekającymi przed Turkami, greckimi kupcami i włoskimi kamieniarzami, którzy budowali nasze katedry w niemieckich miastach. Bierzemy odpowiedzialność za galicyjskich Żydów i czeskich emigrantów. Wszyscy, których wymieniłem, oraz tysiące innych tworzyli kształt tego kraju dzięki swojej pracy i broni; coś zbudowali albo pozostawili po sobie rażącą pustkę. Wzięliśmy odpowiedzialność za rząd, a wraz z nim za całe brzmię niepodzielnej przeszłości; nie jesteśmy spadkobiercami ani tych najlepszych, ani najgorszych tradycji, ale wszystkiego, co się tutaj wydarzyło i co pozostawiło swój ślad; czasem jesteśmy nawet smutnymi dziedzicami tego, co mogło się zdarzyć, miało się stać, ale niestety nie ujrzało światła dziennego” – pisał wybitny słowacki historyk Ľubomír Lipták (1930–2003) w eseju „Miejsce Słowacji na scenie europejskiej historii” (jego eseje – w wyborze i przekładzie Magdaleny Bystrzak – ukazały się w tym roku po polsku).


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • StAAbrA(2019-11-10 22:53) Zgłoś naruszenie 12

    Było najpierw pomyśleć , a nie świrować , jak Katalony jakoweś , albo inne Dulkogorzeliki ...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie