statystyki

Dzieci w powstaniu warszawskim. Ich jedyną bronią był spryt

autor: Małgorzata Czerwińska-Buczek01.08.2019, 09:00; Aktualizacja: 01.08.2019, 11:34
powstanie warszawskie, II wojna światowa, dzieci

Najmłodsi żołnierze powstania warszawskiego podczas nauki strzelania. Żródło: Bogdan Hillebrandt, Młodzież Warszawy w walce z hitlerowskim okupantem, Wiedza Powszechna, Warszawa 1970źródło: Domena Publiczna

Trzeba było znać jak własną kieszeń każdy zaułek, wnękę, każdą piwnicę, przekop, barykadę. Trzeba było wiedzieć gdzie kryją się „gołębiarze” żeby donieść meldunek, rozkaz, paczkę. Dzieci radziły sobie z tym najlepiej. Wiele z nich swoją służbę w Powstaniu przypłaciło życiem

O d wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. do jej zakończenia łączniczki i łącznicy wykonywali bardzo trudną i ryzykowną pracę. Przenosili dokumenty, meldunki, broń, paczki z ulotkami, prasą konspiracyjną, prawie zawsze mieli przy sobie coś trefnego, co w razie zatrzymania mogło być dla nich wyrokiem śmierci. Mimo to docierali do miejsc najbardziej niebezpiecznych. Dzięki nim możliwe było szybkie przekazywanie informacji, często o ogromnym znaczeniu. W dużej mierze dzięki nim funkcjonowało państwo podziemne. Najczęściej zaopatrzeni byli w mocne papiery, które czasem ratowały życie. W ubraniach pozwalających wtopić się w tłum, rowerami, rikszami, tramwajami, kursowali po całym mieście.

W Powstaniu Warszawskim bardzo często łącznikami zostawały dzieci, kilkuletni chłopcy, którzy nigdy nie przeszli żadnych szkoleń. Mali, sprytni, zwinni, mogli przejść niezauważeni, dostać się w miejsca niedostępne dla dorosłych. Chcieli mieć swój udział w walce i wielokrotnie wykazywali się odwagą większą niż żołnierze. Wielu straciło życie i na zawsze zostaną anonimowi, bo znane były tylko ich pseudonimy.

Hołd dla dzieciaka

„Orzeł Biały” to pseudonim jedenastoletniego Wojtusia, nie ma pewności, czy nazywał się Zaleski czy Zalewski. Od pierwszego dnia Powstania był w zgrupowaniu „Chrobry II” w grupie szturmowej st. sierżanta Jana Kretera „Grzesia”. 2 sierpnia przedarł się przez linie niemieckie i dotarł na teren całkowicie obsadzonego przez Niemców Dworca Głównego. Wydawało się, że to jest kompletne szaleństwo bez szans powodzenia. Po trzech godzinach „Orzeł Biały” wrócił, cały i zdrowy, z dokładnymi informacjami o siłach i uzbrojeniu niemieckich oddziałów. Wzbudził tym ogromny podziw i szacunek nawet najstarszych żołnierzy i oficerów.

15 sierpnia jego pluton został okrążony. Wojtuś tylko sobie znanymi przejściami wszystkich wyprowadził z opresji. Za ten wyczyn miał być przedstawiony do odznaczenia. Nie doczekał.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie