statystyki

Stand upy, czyli Polska chce być śmieszna, ale czy my mamy w ogóle taki talent?

autor: Sylwia Czubkowska, Elżbieta Rutkowska19.01.2018, 19:00
stand up

Polacy kpią z rzeczywistości, ale nie lubią śmiać się z samych siebie. Dlatego uwielbiają kabarety, bo świetnie punktowały stereotypy. W teatralnej, przerysowanej formie żartowały z polityków, księży, policjantów, blondynek, ale zazwyczaj nie atakowały nikogo konkretnego. Tyle że to, co było śmieszne kilka dekad temu, teraz stało się masowe.źródło: ShutterStock

Byliśmy ponoć najweselszym barakiem w demoludach. Później nasze poczucie humoru wyparowało. Jednak młode pokolenie standuperów i improwizatorów ma plan: znowu nauczyć Polaków się śmiać

Piwnica warszawskiego klubu Resort Komedii w sobotni wieczór szybko zapełnia się ludźmi. Publiczność przyciągnęło przedstawienie „Hofesinka i noworoczny Harold”. – Rzućcie nam słowo i zaczynamy – zachęcają artyści ze sceny. Na tym właśnie polega format spektaklu improwizowanego znany jako Harold. Zaproponowane przez publiczność słowo inspiruje artystów, wywołując ciąg zaskakujących skojarzeń. Wypowiadamy więc słowa, które przychodzą nam do głowy. Jedni głośniej i odważniej, inni raczej pod nosem.

– Parasol. Usłyszałem parasol – wychwytuje Antoni. Wraz z Aleksandrą i Joanną ustawiają się na scenie i zaczynają swobodną, wariacką mieszaninę dłuższych i krótszych scenek. O pannie młodej i jej bracie fryzjerze namawiającym ją do ogolenia się na łyso na ślub. O pannie młodej i organizatorce wesel wspólnie uznających, że najlepsze będzie supertradycyjne weselicho. O doradcy ślubnym przekonującym księdza w kościele, że ceremonia ma być ekumeniczna, więc dwie kozy muszą odprawić obrzęd oczyszczenia ołtarza z katolickich emocji. Nie pytajcie, co to ma wspólnego z parasolem ani co było konkretnie zabawnego w tym przedstawieniu, ale cała sala przez niemal dwie godziny pokłada się ze śmiechu. Sami improwizatorzy też co chwila wypadają z roli, wymieniając się granymi postaciami.

– Na czym to polega? Na interakcji z widzami, wyczuwaniu ich nastrojów, tego, jak reagują na konkretny żart, lecz także na odczytywaniu kolegów na scenie – tłumaczy Aleksandra Markowska, jedna z aktorek Teatru Improwizowanego Hofesinka.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • załosne(2018-01-19 23:18) Zgłoś naruszenie 04

    Tysiące wdów i sierot, które złożyły wnioski o jednorazową rekompensatę za utracony deputat węglowy, zostało odesłanych z kwitkiem. Spółki odmawiają im wypłaty 10 tys. zł świadczenia. Dlaczego? Tylko dlatego, że ich mężowie i ojcowie w chwili śmierci nie pobierali rent czy emerytur. Ludzie rozczarowani. Związki: To niedopatrzenie w ustawie. Witold Jajszczok, rzecznik prasowy Spółki Restrukturyzacji Kopalń, wyjaśnia, że z zapisów ustawy wynika, że do rekompensat uprawnione są tylko wdowy i sieroty emerytów i rencistów. Ministerstwo Energii potwierdza, że decyzje przedsiębiorstw są zgodne z literą ustawy. CZYTAJ KONIECZNIE GAWĘDA: REKOMPENSATA ZA DEPUTAT WĘGLOWY BĘDZIE DLA WSZYSTKICH WDÓW I SIEROT - To niedopatrzenie w ustawie, która była przygotowywana w pośpiechu, aby zdążyć z wydatkowaniem pieniędzy do końca roku - komentuje Wacław Czerkawski ze Związku Zawodowego Górników w Polsce. - Z ust ministra padały obietnice, że wdowy i sieroty dostaną pieniądze, a logicznym jest przecież, że większość z nich straciła mężów i ojców w wypadkach - podkreśla. WNIOSKI W SPRAWIE REKOMPENSAT ZA DEPUTATY DO PONOWNEJ WERYFIKACJI Tysiące emerytów, rencistów i wdów górniczych wciąż wygląda wypłaty rekompensat za utracone prawo do deputatu. Choć w listopadzie zapowiadano, że pieniądze trafią do wnioskodawców przed Barbórką, na początku grudnia - że przed świętami, a do końca 2017 roku już wszyscy uprawnieni do rekompensaty mieli dostać pieniądze. Sprawa jest o tyle poważna, że spółki węglowe miały rozliczyć się z dotacji przyznanej na ten cel właśnie do końca minionego roku. Tymczasem wielu wnioskujących nie widziało jeszcze ani pieniędzy, ani nawet decyzji. Od kilku dni nie sposób też skontaktować się ze Spółką Restrukturyzacji Kopalń, która wypłaca najwięcej rekompensat. Deputat węglowy: około 12 tys. osób go nie dostanie z PGG, JSW i SRK. Kto i dlaczego? Pani Mieczysława z Tychów jest wdową po górniku kopalni Wujek. Wniosek o rekompensatę złożyła 26 października w oddziale Spółki Restrukturyzacji

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie