statystyki

Wojna to lukratywny biznes

autor: Piotr Kofta30.06.2017, 12:00; Aktualizacja: 30.06.2017, 14:50
islam , terroryzm

Bauer: Najprościej przyjąć, że są oni odpowiednikiem naszych XVI-wiecznych protestantów, którzy występowali przeciw doczesnej grzeszności Kościoła, jego destrukcyjnemu wpływowi na życie społeczne. Również protestanci szybko wyszli poza ramy swoich pierwotnych założeń – i zaczęła się epoka religijnie motywowanych rzezi. Tak to robiliśmy w Europie, a teraz podobne zdarzenia mają miejsce w Syrii czy Nigerii: pojawiają się rewolucyjne ruchy protestu, które nie pasują do naszych współczesnych kategorii, bo są radykalnie reformatorskie w swoim pragnieniu zniszczenia starych struktur i zarazem radykalnie konserwatywne w swojej idei powrotu do korzeni wiary.źródło: ShutterStock

Zależy mi na tym, by czytelnik miał poczucie uczestnictwa w opisywanych zdarzeniach. Ta niemal fizyczna bliskość wydaje mi się ważniejsza od literackości - mówi Wolfgang Bauer, niemiecki dziennikarz, korespondent wojenny i reporter. Jego książki „Porwane. Boko Haram i terror w sercu Afryki” oraz „Przez morze. Z Syryjczykami do Europy” ukazały się nakładem wydawnictwa Czarne.

Reklama


Czy to reporter znajduje temat, czy raczej temat znajduje reportera?

To się często zdarza przypadkiem: jadę dokądś w konkretnej sprawie zawodowej i nagle, niejako obok niej, zdarza się coś ciekawego, poznaję ludzi, wpadam na różnego rodzaju informacje. W tym sensie istotnie to temat znajduje reportera. Czasami jest inaczej – mam szeroko nakreślony obszar tematyczny, dajmy na to: konflikt zbrojny albo kryzys humanitarny. To naturalnie dramatyczne sprawy, ale ciężko pracować, poruszając się na tak wysokim poziomie ogólności. W obrębie dziennikarstwa są różne specjalizacje – dziennikarze newsowi mogą obsłużyć nigeryjską wojnę z Boko Haram, poświęcając jej parę dni, robiąc kilka wywiadów i wizytując obóz uchodźców, a potem wrócić do domu, właśnie dlatego, że ich przekaz ma być szybki, migawkowy, ma dostarczać generalnej ramy interpretacyjnej. W miejscu, w którym ich praca się kończy, moja dopiero się zaczyna. Dlatego staram się zwykle szukać opowieści w opowieści, narracji kryjącej się w innej narracji: czyjegoś portretu, naocznej relacji, historii biograficznej.

A gdzie znalazł pan opowieść w opowieści, zbierając materiały do „Porwanych”?

To się zaczęło od pragnienia, by zrozumieć ruch Boko Haram – i w konsekwencji lepiej pojąć, co się właściwie dzieje w subsaharyjskiej Afryce. Miałem wcześniej reporterski kontakt z ludźmi z Państwa Islamskiego, obserwowałem, jak rośnie ono w siłę w Iraku i Syrii, interesowały mnie więc podobieństwa i różnice między Państwem Islamskim a Boko Haram, zwłaszcza że te organizacje zawarły ze sobą coś na kształt paktu. Problem z Boko Haram jest jednak taki, że bardzo trudno do niego dotrzeć i uzyskać wiarygodne informacje. Mój przyjaciel, niemiecki reporter, podjął próbę spotkania z bojownikami Boko Haram – straszliwie się nad tym narobił, wydał masę pieniędzy na łańcuszek pośredników: tłumaczy, załatwiaczy, kuzynów, a i tak nie miał za grosz pewności, czy ci, z którymi się spotkał, rzeczywiście byli facetami z Boko Haram. A może tylko znali kogoś z Boko Haram? Albo marzyli, by poznać? Wszystko to odbywa się w wielkiej konspiracji, w mroku sekretnych powiązań, nikt nie może zagwarantować, że kolejne osoby w tym łańcuszku będą grały fair. A potem publikujesz w dużym europejskim czasopiśmie artykuł i jest to jawny stek bzdur. Chciałem uniknąć znalezienia się w takim położeniu, dlatego zdecydowałem, że muszę poszukać nie tyle bojowników, ile ludzi, którzy znaleźli się w pewnym momencie możliwie blisko bojowników – czyli ich ofiar. Kobiet, krótko mówiąc.

Pana książki – zarówno „Porwane”, jak i „Przez morze” – są bardzo zwięzłe. To wbrew współczesnym rynkowym trendom.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama