PROZA | Życie rodzinne jest źródłem cierpień. To niewidzialny układ destrukcyjnych sił. Kto na nim najgorzej wychodzi? W prozie Zerui Shalev najczęściej kobiety
ikona lupy />
"Ból" Zeruya Shalev / Dziennik Gazeta Prawna
Bywa, że bohaterowie powieści Zerui Shalev drażnią i budzą irytację. Okazują się histeryczni, emocjonalnie labilni, rozsiewają wokół siebie chaos. Ale autorka ich nie oszczędza. Zadaje im głębokie rany, by następnie z niemal sadystycznym zacięciem je jątrzyć. Świat emocji bohaterów w prozie izraelskiej pisarki napędza jakaś destrukcyjna siła, codzienność okazuje się polem bezwzględnej walki, która bez odpowiednio brutalnej taktyki skazana jest na klęskę. Tak było w cenionej trylogii „Życie miłosne”, „Mąż i żona” i „Po rozstaniu” oraz w powieści „Co nam zostało”. Tak jest też w ukazującym się właśnie w polskim tłumaczeniu „Bólu”.
Sama Zeruya Shalev pytana, dlaczego jej powieści są tak depresyjne, reaguje zdziwieniem. Pisze przecież o najzwyklejszych doświadczeniach najzwyklejszych ludzi. Nie ma sensu się oszukiwać ani sprzedawać czytelnikom tanich sielanek. Życie rodzinne jest źródłem cierpień. To niewidzialny układ destrukcyjnych sił. Kto na nim najgorzej wychodzi? W prozie Shalev najczęściej kobiety. Kobiety przekonane o konieczności własnego poświęcenia i rezygnacji z marzeń. Kobiety ukrywające swoje powszednie cierpienie, wiecznie ustępujące rozkapryszonym dzieciom i wygodnickim mężom. Kiedy budzą się z letargu, postanawiając sięgnąć po swoje, nie mają po swojej stronie nikogo, nawet czytelników. Bo Shalev bezlitośnie dowodzi, że i my, czytający jej powieści, operujemy utrwalonymi stereotypami. I my w pierwszym barbarzyńskim odruchu chcielibyśmy rzucić kamieniem.
„Życie miłosne” opowiadało o zdradzie, „Mąż i żona” o kryzysie związku, „Po rozstaniu” o ostatecznym jego rozpadzie. Centralną postacią „Co nam zostało” była 45-letnia Dina, której decyzja o spełnieniu największego marzenia, jakim była adopcja dziecka, miała wiązać się z wypowiedzeniem wojny egocentrycznemu mężowi i dorastającej córce. Bohaterka „Bólu” Iris pod wieloma względami jest do Diny podobna. Ona także siłą rozpędu tkwi w wieloletnim związku, jej dzieci również znajdują się u progu dorosłości. Ale jest jeszcze coś, co boleśnie zaważyło na jej życiu: przed dziesięcioma laty Iris została ciężko ranna w zamachu terrorystycznym. Ktoś wysadził w powietrze autobus na ulicy, ona przejeżdżała tuż obok. Po długiej rekonwalescencji wróciła do względnie normalnego życia, ale nie wszystkie rany udało się zaleczyć. Kiedy po dziesięciu latach od wypadku w poranionym ciele znów odzywa się ból, zdajemy sobie sprawę, że mamy go rozumieć i dosłownie, i metaforycznie. Iris nie potrafi odciąć się od minionej traumy. Nieustannie powraca myślami do dnia wypadku, analizuje każdy szczegół, który doprowadził ją do miejsca zamachu. Co by było, gdyby tamtego poranka mąż nie musiał iść wcześniej do pracy, gdyby dzieci mniej marudziły z wyjściem do szkoły, ile drobnych zbiegów okoliczności doprowadziło ją do tragedii?
Najważniejsze pytania kłębią się jednak znów wokół relacji rodzinnych. Co sprawiło, że czworo bliskich sobie kiedyś osób żyje teraz zupełnie osobno, nie znając siebie nawzajem? Jak to się stało, że córka i mąż utworzyli wspólny front przeciwko Iris, nie dopuszczając jej do swoich spraw? Być może zresztą zamach sprzed lat jest tylko wymówką i wygodnym sposobem na tłumaczenie sobie zawikłanych spraw. Zeruya Shalev jak zawsze przekonuje, że kluczem do zrozumienia teraźniejszości jest odległa przeszłość. Niezależnie od tego, jak bardzo w dorosłym życiu pragniemy uniknąć błędów, jakie popełnili nasi rodzice, zawsze okazujemy się nieświadomymi niewolnikami schematów, które wynieśliśmy z rodzinnego domu. Iris nie zdaje sobie sprawy, że przez całe życie karze swojego partnera za to, że nie jest jej pierwszą największą miłością, a swoje dzieci za to, że nie są owocem upragnionego związku. Zeruyę Shalev przyjęło się uważać za pisarkę apolityczną, ale „Ból” dowodzi niezbicie, że powieść, której akcja rozgrywa się w Izraelu, w pełni apolityczna być nie może. Rozumiemy doskonale emocjonalne uwikłania bohaterów Shalev, ale też zdajemy sobie sprawę, że w kraju naznaczonym wiecznym lękiem przed utratą, wszystko się wyolbrzymia i przybiera na sile.
Ból | Zeruya Shalev | przeł. Magdalena Sommer | W.A.B. 2016