statystyki

Producenci „Ostatniej rodziny”: Czujemy się wielkimi zwycięzcami. Przeżyjemy bez oscarowego namaszczenia

autor: Magdalena Rigamonti30.09.2016, 11:30; Aktualizacja: 30.09.2016, 11:43
Aneta Hickinbotham i Leszek Bodzak, producenci filmu „Ostatnia rodzina”. Fot. Maksymilian Rigamonti

Aneta Hickinbotham i Leszek Bodzak, producenci filmu „Ostatnia rodzina”. Fot. Maksymilian Rigamontiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

My czujemy się wielkimi zwycięzcami. Co prawda bez oscarowego namaszczenia, ale przeżyjemy. Jesteśmy wciąż młodymi pokornymi producentami. I będziemy chcieli udowadniać swoją wartość kolejnymi filmami - mówią w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Aneta Hickinbotham i Leszek Bodzak, producenci filmu „Ostatnia rodzina”.

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

No i znowu wygrała starość z młodością.

Aneta Hickinbotham: O czym pani mówi?

Hm. O tym, że „Powidoki” Wajdy są polskim kandydatem do Oscara, a nie państwa „Ostatnia rodzina”.

Leszek Bodzak: Taką decyzję podjęła komisja oscarowa i nie wypada nam jej komentować. Zresztą „Powidoki” Andrzeja Wajdy to zupełnie inne kino niż nasza „Ostatnia rodzina”.

Też o artyście malarzu.

L.B.: Ale na tym porównania się kończą. To są filmy z innej szkoły, innego pokolenia, z innymi środkami wyrazu. Pewnie zdaniem naszej komisji te środki wyrazu, którymi operują „Powidoki”, lepiej trafią do akademików. Pytanie, jaki gust ma obecnie Akademia Amerykańska, pozostaje otwarte, o czym świadczą ostatnie werdykty, choćby ten dotyczący debiutanckiego „Syna Szawła”.

A.H.: Wystawienie „Powidoków” jest pewnie również uhonorowaniem twórczości Andrzeja Wajdy.

Na Boga, dostał już Oscara za całokształt twórczości, potem jego „Katyń” był polskim kandydatem do Oscara, potem „Wałęsa” miał być uhonorowaniem twórczości mistrza i przez to „Ida” kandydowała dopiero po roku.

L.B.: „Ida” Pawła Pawlikowskiego przeszła specyficzną drogę, bo rzeczywiście została kandydatem do Oscara rok później, ale to jej dało dodatkowy rok na skuteczną promocję, udaną dystrybucję kinową w USA, uznanie amerykańskiej publiczności, co spowodowało, że miała status faworyta.

I tak może być z „Ostatnią rodziną”?

A.H.: Nie można tego założyć – w przyszłym roku swoje filmy kończą Agnieszka Holland, Joanna Kos-Krauze... Będzie pewnie dużo dobrych filmów.

L.B.: Zasadniczą kwestią są sprawy regulaminowe, to, czy w ogóle będziemy mogli aplikować za rok, i to, jak nasz film zostanie odebrany w USA. W październiku mamy premierę na międzynarodowym festiwalu filmowym w Chicago i zobaczymy, czy i jakiego dystrybutora tam znajdziemy oraz czy film sobie poradzi z amerykańskimi krytykami, dziennikarzami i publicznością.

A.H.: Po festiwalu w Locarno prestiżowe „Variety” i „Hollywood Reporter” dały bardzo dobre recenzje.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie