Wyjątkową wystawę dzieł Hieronima Boscha (1450-1516) w jego rodzinnym ’s-Hertogenbosch, ok. 80 km na południe od Amsterdamu, obejrzało ponad 420 tys. ludzi - podało w poniedziałek, w przeddzień zakończenia ekspozycji Muzeum Prowincji Brabancja Północna.
Reklama

W sumie wystawa "Hieronim Bosch - wizje geniusza" zorganizowana w 500-lecie jego śmierci przyciągnęła od lutego 421 700 zwiedzających - powiedział dyrektor muzeum Charles de Mooij.

Muzeum musiało nawet przedłużyć godziny otwarcia - najpierw z 36 do 119 godzin tygodniowo, a kończy wystawę 39-godzinny maraton umożliwiający ostatnim gościom obejrzenie słynnych dzieł, w których fantastyka splata się z charakterystycznym dla malarstwa Niderlandów zmysłem obserwacji i olbrzymią erudycją malarza.

Poprzedni rekord w Den Bosch ustanowiono w 1967 roku, kiedy odwiedziło je z okazji wystawy niderlandzkiego mistrza 267 tys. ludzi. Zwykle w ciągu roku muzeum odwiedza około 170 tys. osób.

Na wystawie pokazano 24 obrazy tablicowe, z których dziewięć poddano renowacji specjalnie z tej okazji, i 19 z 20 zachowanych jego rysunków.

Reklama

W związku z wystawą w mieście, które Holendrzy nazywają Den Bosch, przez trzy miesiące wyświetlano na murach w trójwymiarowej technice wizerunki przedziwnych stworów z obrazów Boscha i umożliwiono turystom obejrzenie fantastycznych gargulców - rzygaczy (wystające poza lico muru zakończenie rynny dachowej) zdobiących katedrę św. Jana. Uważa się, że mogły one być jednym ze źródeł inspiracji dla malarza.

Najwięcej obrazów malarza, którym zachwycił się hiszpański król z tzw. Habsburgów "większych" Filip II, znajduje się w madryckim Prado.

W Den Bosch nie pokazano najsłynniejszego obrazu, "Ogrodu rozkoszy ziemskich" z Prado, ponieważ Hiszpania odmówiła wypożyczenia tryptyku. W zamian muzeum udostępniło "Wóz z sianem", który wypożyczono po raz pierwszy od 450 lat i który pokazano wraz z pożyczonymi na wystawę obrazami "Śmierć skąpca" z Galerii Narodowej w Waszyngtonie i "Statek głupców" z paryskiego Luwru.

Holenderski malarz późnego średniowiecza wciąż budzi fascynację. Hieronymus (Jeroen) Anthoniszoon van Aken, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko, znalazł naśladowców w surrealistach, którzy nie rozumieli jednak wielce złożonych treści teologiczno-astrologicznych zawartych jego w najsłynniejszych obrazach i zachwycali się przede wszystkim swobodą wyobraźni stapiającą ze sobą odległe rzeczywistości.

Do jego twórczości nawiązują też współcześni twórcy - brytyjscy artyści Anish Kapoor i Damien Hirst. Natomiast polski reżyser Lech Majewski, który zaczynał jako malarz i w którego filmach malarstwo jest stale obecne, nakręcił film "Ogród rokoszy ziemskich" (2003). Według niego obraz ten "niesie ze sobą tajemnicę wejścia do raju za życia".