OPOWIADANIA Angielski pisarz Matthew Kneale po raz pierwszy dał się poznać polskim czytelnikom w 2014 roku, gdy wyszła u nas jego znakomita powieść „Anglicy na pokładzie” – nie tylko unikalne przedsięwzięcie translatorskie (każdy z 21 tłumaczy tej książki był głosem jednego z 21 bohaterów), lecz także mocne, tragikomiczne rozliczenie z epoką kolonialnych podbojów. Opublikowany niedawno po polsku zbiór opowiadań „Drobne występki w czasach obfitości” nie jest już dziełem tak efektownym, sam tytuł sugeruje zresztą, że to zaplanowana strategia. Kneale w 12 odsłonach przygląda się codziennemu życiu na różne sposoby determinowanemu przez późnokapitalistyczny ład. Szczególnie, jak na Anglika przystało, interesują go kwestie hierarchii, ale też specyficzny dyskomfort – dyskomfort przypisany na stałe do świata, w którym jedni mają zbyt wiele, inni zbyt mało, a bezpieczny i zadowolony nie czuje się nikt. „Drobne występki...” ukazały się oryginalnie w 2005 roku, czyli zasadniczo w innej, przedkryzysowej rzeczywistości. To osłabia nieco wymowę tych opowiadań, jak również przytępia ostrze ich satyry – późnokapitalistyczne przykrości stały się bowiem udziałem całych społeczeństw. Ale dyskomfort naturalnie nie znikł. Kneale nieźle sobie radzi w projektowaniu sytuacji, w których nie chcielibyśmy się znaleźć, i portretowaniu ludzi, których nie chcielibyśmy poznać. Krótko mówiąc, umiejętnie manipuluje obawami swoich odbiorców, że to właśnie oni są – czy mogliby być – bohaterami jego nowelek: zagubionymi turystami skłonnymi oskarżać tubylców o wszelkie zbrodnie, zdesperowanymi mieszczanami wczepionymi w symbole statusu, słabymi mężczyznami w cieniu silnych kobiet. Te delikatne kopniaki w czuły zadek czytelnika mają sens.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Drobne występki w czasach obfitości | Matthew Kneale | przeł. Michał Alenowicz | Wiatr od Morza 2015

PROZA Książka Kingi Dębskiej jest opowieścią o samotności – samotności wobec śmierci i samotności, jaką się odczuwa, wiecznie odgrywając przed bliskimi narzucone sobie role. Dwie kobiety: Marta i Kasia. Są niemal rówieśnicami, wychowały się w tym samym domu, a jednak są biegunowo różne. Obie siostry przekroczyły już czterdziestkę, obie też mają poczucie życiowej klęski, choć każda doświadcza go na swój sposób. Perfekcjonistka Marta jest aktorką. Dorobiła się popularności i pieniędzy, ale szczytem jej osiągnięć okazała się rola w miałkim serialu. Nigdy też nie ułożyła sobie życia z mężczyzną. Młodsza o rok Kasia jest mężatką, ale w gruncie rzeczy nigdy nie dorosła i nie podjęła żadnej samodzielnej decyzji. Egocentryczni i niezdolni do okazywania uczuć rodzice nauczyli swoje córki wiecznej rywalizacji i niechęci do siebie nawzajem. Teraz są schorowani, stają się niedołężni, wymagają opieki. Wobec zbliżającej się śmierci ojca i matki przypominają o sobie niezagojone rany i zadawnione żale jeszcze z czasów dzieciństwa. Dwie siostry przechodzą pierwszy w życiu tak poważny test na dojrzałość, a rozpaczy i żałobie towarzyszą lęk, bunt, wściekłość, pretensje. Obie zachowują się irracjonalnie – starają się grać role ułożonych i odpowiedzialnych, by za chwilę zachowywać się jak dzieci. Nie ma dobrej recepty na to, jak pożegnać się z odchodzącymi rodzicami ani jak godnie zająć ich miejsce. Kinga Dębska, przeplatając narracje z dwóch perspektyw – raz pozornie racjonalnej Marty, raz emocjonalnej Kasi, tworzy opowieść o niemożności porozumienia w rodzinie i schematach, które każą nam postrzegać siebie i bliskich w określony sposób. Ta książka ma swoje mankamenty, zwycięża jednak prawdziwość emocji.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Moje córki krowy | Kinga Dębska | Świat Książki 2016

PROZA W wywiadzie udzielonym DGP w 2014 r. Gavin Extence, Brytyjczyk, który za sprawą debiutanckiej powieści „Wszechświat kontra Alex Woods” zyskał miano gwiazdy młodej literatury, przyznał, że jego ulubieni autorzy to Kurt Vonnegut i Sylvia Plath. Pierwszemu oddał hołd w swoim debiucie. Inspiracje twórczością autorki „Szklanego klosza” można z kolei odnaleźć w nowej powieści Extence’a zatytułowanej „Lustrzany świat Melody Black”. Autor niejednokrotnie wspominał, że bohaterami swoich książek lubi czynić ludzi młodych, którzy potrafią patrzeć na świat z pewną dozą naiwności. Był nastolatek, któremu przytrafiło się coś niezwykłego, teraz jest Abby – dwudziestoparoletnia dziewczyna, której również trudno się przystosować do otoczenia. Abby cierpi na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, a świat, który ogląda czytelnik z jej perspektywy, zmienia się wraz ze zmianami jej nastrojów. Extence doskonale potrafi odwzorować sposób myślenia człowieka w stanie manii – od pierwotnej ekscytacji i euforii po całkowity brak kontroli i autodestruktywne szaleństwo. Potem nieuchronnie przychodzi faza depresyjna. Abby nieustannie się zmienia w zależności od stanu jej świadomości. Raz ją lubimy, kiedy indziej wzbudza nasze przerażenie lub współczucie. Podobnie jak w „Szklanym kloszu” świat bohaterki powoli mrocznieje, zamyka się, staje się źródłem coraz większego lęku i cierpienia. Postać tytułowej Melody Black nie pojawia się od razu i nie jestem pewna, czy wprowadzając ją, Extence nie skomplikował nadto dobrze zaczynającej się historii. Tak jak w powieści „Wszechświat kontra Alex Wood” pisze książkę trochę dla dzieci, trochę dla dorosłych. I może w tej dwoistości tkwi urok jego prozy.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Lustrzany świat Melody Black | Gavin Extence | przeł. Łukasz Małecki | Wydawnictwo Literackie 2016