Zaostrzająca się konkurencja wymusza na nadawcach inwestycje – w nowe technologie, pełnometrażowe nowości i przede wszystkim w seriale
Reklama
Canal+ zmienia swój charakter i ucieka z zatłoczonego podwórka kanałów filmowych: jesienią pokaże własny talk-show, a w przyszłym roku serial z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Kto poprowadzi nowy talk-show i jaka będzie formuła programu – jeszcze nie wiadomo. Pewne jest, że nowy program, podobnie jak planowany na 2016 r. serial „Belfer”, reżyserowany przez twórcę „Bogów” Łukasza Palkowskiego, to kolejny krok w stronę przeformatowania stacji matki z rodziny Canal+ w kanał ogólnotematyczny – bliższy TVN czy Polsatowi niż filmowej konkurencji.

Reklama
– Rynek kanałów filmowych w Polsce jest niezwykle nasycony, a przez to trudny dla nadawców telewizyjnych – przyznaje Adam Lemański, kierownik ds. komunikacji korporacyjnej i PR kanałów filmowych platformy nc+. Widzowie kanałów premium, takich jak rodzina Canal+ czy HBO, domagają się największych blockbusterów, śledzą, z którymi wytwórniami nadawcy podpisują umowy, i oczekują, że zobaczą film jak najszybciej po kinowej premierze.
– Z kolei rynek tematycznych kanałów filmowych, dostępnych w tańszych pakietach telewizyjnych, jest niezwykle bogaty – w tym roku pojawiły się nowe kanały, dodatkowo rozpraszając widownię i powodując, że coraz trudniej jest przyciągnąć uwagę widza. Nic dziwnego, że nadawcy szukają sposobów na wyróżnienie się w gąszczu oferty filmowej i serialowej – dodaje Lemański.
Pod koniec 2003 r., kiedy ruszyła telewizja Kino Polska, na polskim rynku funkcjonowało sześć kanałów filmowych, dziś jest ich 35. I wciąż pojawiają się nowe. W tym roku lista powiększyła się o stację TVN Fabuła oraz Paramount Pictures HD, korzystający z filmowej bazy jednej z najstarszych amerykańskich wytwórni filmowych, należącej dziś do grupy mediowej Viacom. W październiku zaś miejsce TCM, stacji kojarzonej z hollywoodzką klasyką, zajmie TNT, gdzie pierwsze skrzypce będą grały w ramówce nowości. Spółka TBS, właściciel m.in. CNN czy Cartoon Network, planuje do 2018 r. podwojenie rocznego budżetu przeznaczonego na inwestycje we własne produkcje kanałów TNT i TBS, z 0,5 mld do 1 mld dolarów. Ale na polskim rynku nie zamierza nic kręcić.
Innym tropem idą Canal+ i HBO, które inwestują w lokalną produkcję – także u nas. Canal+ właśnie ruszył ze zdjęciami do „Belfra”, a HBO na jesieni pokaże „Pakt” z Marcinem Dorocińskim i Magdaleną Cielecką. Obie produkcje pozwalają wierzyć w to, że telewizyjna złota era seriali w końcu dotrze nad Wisłę i podniesie poprzeczkę zaniżaną skutecznie przez cukierkowe tasiemce. W USA w zeszłym roku widzowie mogli zobaczyć 328 tytułów, z których 180 wyprodukowały stacje kablowe. Jeszcze w 1999 r. kablówki produkowały zaledwie 23 seriale. Ich budżety były nieporównywalne z budżetami dzisiejszych produkcji.
O sile tego gatunku u nas świadczyć może to, że w grupie kanałów filmowych prym od dawna wiedzie kanał TVP Seriale, z udziałem w rynku na poziomie 1,34 proc. (dane Nielsen Audience Measurement za I półrocze 2015 r.). Kanał telewizji publicznej wyprzedza należącą do Agory oraz Kino Polska TV i nadawaną w naziemnej telewizji cyfrowej Stopklatkę (0,86 proc.). Widzom nie przeszkadza, że oferta lidera to głównie powtórki seriali znanych z głównych anten TVP. Tym samym tropem poszli twórcy kanału TVN Fabuła, stawiając na telewizyjny recykling filmów oraz seriali produkowanych przez lata przez macierzystą telewizję i na binge watching, czyli zjawisko, które polega na oglądaniu kilku odcinków ulubionego serialu naraz. Na antenie można zatem oglądać np. maraton z popularną przed laty „Magdą M.”.
Innym torem poszło Ale kino+, które skupia się teraz bardziej na ambitnym kinie prosto z międzynarodowych festiwali filmowych i serialach. We wrześniu na antenie Ale kino+, zobaczymy premierę norweskiego serialu „Mammon”, na podstawie którego HBO produkuje wspomniany „Pakt”.
ROZMOWA

Klasyka to dzisiaj zdecydowanie za mało

Dlaczego zastępujecie TCM nowym kanałem? Polaków znudziły superprodukcje sprzed lat?
Zamiast wprowadzać nowy kanał, postanowiliśmy ulepszyć ten, który już funkcjonuje. W TNT, oprócz tego, co najlepsze w TCM, czyli klasycznych filmów, widz dostanie najnowsze przeboje kinowe i seriale. Co więcej, kanał będzie emitowany w jakości HD, a nie w SD, jak do tej pory. Widzowie na tej zmianie wyłącznie zyskają.
A zobaczą jeszcze „Obywatela Kane’a” albo „Casablankę”?
Wielkie produkcje sprzed lat nie znikną z oferty. Będzie ich mniej, zwłaszcza filmów czarno-białych. Ale w to miejsce widz dostanie najnowsze filmowe hity i nasze seriale, a to przecież dzięki serialom mówimy dziś o kolejnej złotej erze telewizji.
Jakieś przykłady?
Pokażemy chociażby „The Last Ship”, który był zeszłorocznym serialowym hitem numer 1 w amerykańskich kablówkach (serial o załodze niszczyciela marynarki wojennej U.S.S. „Nathan James”, która jako jedyna przeżyła tajemniczą epidemię – red.), współprodukowany przez Stevena Spielberga serial o policjantach z nowojorskiej obyczajówki pt. „Public Morals” czy detektywistyczny „Murder in the First”. To seriale produkowane na wyłączność dla TNT.
Pokażecie je widzom w Polsce zaraz po premierze za oceanem?
Kluczem do naszej strategii jest to, że inwestujemy w produkcję wspólnie z naszą spółką matką w USA, a więc zachowujemy wszystkie niezbędne prawa do tych programów. Dzięki temu, że kontrolujemy cały proces produkcji, możemy emitować serial w ciągu kilku dni po amerykańskiej premierze. Mamy prawa do wszystkich platform – video on demand, catch-up TV, a także emisji przez internet. Wspólnie z naszymi partnerami – nc+ i Cyfrowym Polsatem – zadbamy o to, aby subskrybenci TNT mieli dostęp do seriali kiedykolwiek chcą i na dowolnym urządzeniu.
TNT w Niemczech zadebiutowało sześć lat temu. Czemu zwlekaliście z wprowadzeniem kanału do Polski tak długo?
To dwa różne rynki. W Niemczech mamy trzy kanały. W Polsce zdecydowaliśmy się skoncentrować na jednej stacji, bo uważamy, że ta kombinacja serialowo-filmowa odniesie największy sukces. Tutejszy rynek płatnej telewizji jest dużo bardziej zaawansowany i konkurencyjny niż niemiecki jeszcze sześć lat temu, a w przypadku oferty kanałów filmowych – niezwykle zatłoczony.
To już ponad 30 stacji. Jak zamierzacie z nimi walczyć?
Konkurencja daje nam niezbędny w tym biznesie fun. Co najważniejsze, stoi za nami jeden z największych medialnych koncernów na świecie. Dzięki temu możemy prezentować naszym widzom kilka ekskluzywnych nowości rocznie. Wkrótce będzie ich jeszcze więcej, bo do 2018 roku Turner Broadcasting w USA planuje podwojenie rocznego budżetu przeznaczonego na inwestycje we własne produkcje kanałów TNT i TBS, z 0,5 mld do 1 mld dol.
Zamierzacie produkować w Polsce?
Już to robimy. W Polsce powstała edukacyjno-rozrywkowa „Ekspedycja” emitowana na kanale Cartoon Network. Jeśli chodzi o seriale, na razie nie mamy takich planów, ale nigdy nie mówię „nigdy”.