David Bowie, U2, Laibach i Tangerine Dream – to tylko niektórzy z artystów, którzy w swojej twórczości znaleźli miejsce na inspiracje czerpane z polskiej historii. Najnowszy przykład znajdziemy na płycie „Froot” grupy Marina and the Diamonds
Dziennik Gazeta Prawna
Dziennik Gazeta Prawna
Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Polska rzeczywistość, historia, muzyka od lat inspirują artystów poruszających się w różnych rejonach muzycznych. Najświeższym przykładem jest Walijka Marina Diamandis, która zdradziła: „Inspiracje do piosenki »Immortal« znalazłam podczas mojej wizyty pod jednym z pomników wojennych w Polsce. Spotkałam ludzi, którzy mówili mi, jak bardzo jest dla nich ważny, przypomina o zmarłych. Wtedy postanowiłam napisać o pozostawianiu po sobie śladu i o upamiętnianiu tych, którzy odeszli, poświęcając się dla innych”. Ballada „Immortal” kończy jej trzeci krążek „Froot”, który właśnie ukazał się na rynku. Marina zbiera na nim to, co najlepsze z jej poprzednich płyt. Na debiucie sprzed pięciu lat, „The Family Jewels”, którym zachwycała się krytyka na Wyspach, Marina zaproponowała zgrabny popowy mezalians, nawiązując do dokonań Kate Bush. Okrzyknięto ją następczynią Florence & The Machine. Na późniejszej o dwa lata płycie „Electra Heart” poszła jednak w nieco inną stronę, electropopową. Za to już na „Froot” momentami sięga po operowe rejestry, innym razem czaruje energetycznym popem nawiązującym do tanecznych rytmów z lat 80. W studiu wspomagali ją m.in. członek The Cure, Jason Cooper, oraz David Kosten, który współpracował z Bat for Lashes. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że „Froot” będzie jedną z najmocniejszych popowych propozycji tego roku.
Jednym z najsłynniejszych przykładów inspiracji zagranicznych twórców naszą rzeczywistością i przełożeniem tego na kompozycje jest na pewno David Bowie i jego kompozycja „Warsaw”. „Przy okazji pisania »Warszawy« zdałem sobie sprawę z tego, jak wielkie znaczenie ma samo brzmienie słów skojarzone z kontekstem muzycznym – już tylko fonetyka daje ci pojęcie o emocjonalnym znaczeniu, bez względu na racjonalny ładunek słów... Próbowałem wyrazić w tym utworze uczucia, jakie towarzyszą ludziom, gdy pragną wolności, czują jej zapach, leżąc w trawie, ale nie mogą po nią sięgnąć” – tak w jednym z wywiadów o kulisach powstania „Warsaw” mówił Bowie. W stolicy muzyk pojawił się przejazdem pociągiem z Moskwy w 1973 roku. Podczas postoju na Dworcu Gdańskim przespacerował się chwilę po Żoliborzu i, co ważne, w jednym ze sklepów muzycznych kupił winyl ludowego zespołu Śląsk. Góralska melodia Śląska w opracowaniu Stanisława Hadyny posłużyła za motyw muzyczny wspólnego dzieła Briana Eno i Bowiego, „Warsaw”. Numer znalazł się na jednej z najsłynniejszych płyt Davida „Low” z 1977 roku. Jeszcze przed jej wydaniem Bowie po raz kolejny pojawił się w Polsce, tym razem podróżując z Iggy Popem. Sama piosenka „Warsaw” stała się inspiracją dla wielu późniejszych genialnych muzyków. Przede wszystkim Iana Curtisa, który na fali fascynacji kompozycją nazwał swój zespół Warsaw. Niedługo potem zmienił jednak nazwę na Joy Division.
Stolica pojawia się też w utworze o wiele mówiącym tytule „Warsaw 1943” autorstwa Johnny’ego Clegga. Muzyk o korzeniach brytyjsko-południowoafrykańskich odnosi się w nim do historii miasta związanej z ruchem oporu podczas wojny. O Powstaniu Warszawskim na swojej epce „Warsaw Rising” śpiewa holenderska grupa deathmetalowa Hail of Bullets. Niedawno materiał poświęcony Powstaniu nagrał także słoweński Laibach. Wojenny dramat opisują również industrialny brytyjski Nitzer Ebb w „Warsaw Ghetto” z 1985 roku oraz popularna u nas szwedzka formacja Sabaton. Inna skandynawska grupa, poprockowa Superfamily, swój drugi album nazwała „Warszawa”.
Stan wojenny i ruch solidarnościowy też nie umknęły uwadze zachodnich twórców. Wspominają o nim w swojej kompozycji „Warsaw” amerykańscy punkrockowcy z Rancid. Najsłynniejszym numerem nawiązującym do wydarzeń stanu wojennego jest jednak „New Year’s Day” z doskonałej płyty U2 „War” z 1983 roku. Początkowo Bono, pracując nad tekstem, myślał o stworzeniu miłosnego songu dla swojej żony. Szybko jednak zmienił trajektorię liryczną. poświęcając ją Solidarności i Lechowi Wałęsie. „Śnieg przedstawiłem jako obraz poddania się i okrycia, a krótkie narracje tak naprawdę są tłem dla najważniejszego tematu, którym był Lech Wałęsa osadzony w więzieniu, gdy jego żona nie mogła się z nim widywać. Kiedy nagraliśmy tę piosenkę, usłyszeliśmy, że w Nowy Rok stan wojenny w Polsce zostanie zniesiony – niewiarygodne” – tak lider U2 wspomina numer w książce „U2 o U2”. Ciekawe, że piosenka mimo takich inspiracji początkowo nie przebiła się w Polsce, nie znajdując miejsca chociażby na Liście Przebojów Trójki. Jak zdradził w jednym z wywiadów Marek Niedźwiecki: „Piosenka wtedy się nie przebiła, bo jej przekaz poznaliśmy znacznie później, dopiero kiedy zobaczyliśmy wideo. Wtedy było już jednak za późno, żeby wprowadzać ją na listę”. Przy okazji warto przypomnieć kompozycję Michaela Jacksona „Man in the Mirror” z krążka „Bad”. W teledysku do niej obok takich postaci, jak Martin Luther King czy Nelson Mandela, można zobaczyć Lecha Wałęsę. Mroczny dla nas czas zainspirował też niemiecką grupę Tangerine Dream, która po koncertach w Polsce na początku lat 80. postanowiła materiał live znad Wisły wydać na płycie. Krążek „Poland” pojawił się w 1984 roku. Jeden z jej pierwszych członków Klaus Schulze zaledwie rok wcześniej wypuścił koncertowy album zarejestrowany w Polsce „Dziękuję Poland Live ’83” z piosenkami o tytułach m.in. „Katowice”, „Łódź” i „Dzień dobry”.
Na to, co dzieje się w Polsce, patrzył jednak nie tylko Zachód. Polskę w czasach zrywu Solidarności wspierała też jugosłowiańska grupa Azra utworami „Poljska u mome srcu” (Polska w moim sercu) oraz „Proljeće je 13. u decembru” (Wiosna jest 13 grudnia). Rockowy zespół działał na przełomie lat 70. i 80.
Wszystkie te przykłady pokazują, że zagranicznych artystów inspirują głównie dramatyczne fragmenty naszej historii. Oby w końcu znaleźli też natchnienie w mniej krwawych opowieściach.