Od samego początku wiedziałem, że ważną rolę w tym filmie będzie odgrywał czas. Bo właśnie tego dotyczy w dużej mierze moja relacja z Juliette Binoche – mówi Olivier Assayas, reżyser i scenarzysta filmu „Sils Maria”
W „Sils Maria” opowiada pan o niezwykle intensywnej relacji pomiędzy dwiema kobietami.
Większość filmów, które do tej pory robiłem, oparta jest na silnych żeńskich bohaterkach. „Sils Maria” jest jednak dość specyficznym obrazem w całej mojej filmografii. Sam pomysł zrodził się w mojej głowie podczas rozmów z Juliette Binoche. Chciałem napisać dla niej dużą rolę i ten zamysł stanowił mój punkt wyjścia. Wiedziałem, że będzie to portret kobiety w średnim wieku, ale jednocześnie wyobrażałem sobie to jako rodzaj konfrontacji z jej młodością. Stąd druga, młodsza bohaterka, a co za tym idzie aktorka. Te dwa charaktery były osią „Sils Maria”. Kiedy pracowałem przy tym filmie, miałem poczucie, że wracam do czegoś, co stanowiło samo centrum moich twórczych zainteresowań. Do czegoś, co jest dla mnie bardzo istotne od samego początku. Myślę tu o wpływie, jaki wywarła na mnie twórczość Ingmara Bergmana. W jego cieniu kształtował się mój styl. Miałem zresztą niewątpliwą przyjemność poznania go. Wraz ze Stigiem Björkmanem wydałem nawet książkę, która jest zapisem trzech rozmów z tym wybitnym reżyserem. Myślę, że moje zainteresowanie kobiecymi bohaterkami ma swoje źródło właśnie u Bergmana.