Autopromocja

"Wilgotne miejsca" - zbuntowana kobieta

Wilgotne Miejsca
Wilgotne MiejscaMedia
9 czerwca 2014

Tak jak wspomniane filmy Johna Watersa, dzieło Wnendta pozoruje skandal, by w rzeczywistości bawić, rozgrzeszać ludzkie słabości i zaskakiwać zakamuflowanym optymizmem.

Wprost trudno uwierzyć, że autor konwencjonalnego „Combat Girls” poważył się na tak straceńczą szarżę. Podjęte przez Davida Wnendta ryzyko w pełni się jednak opłaciło. „Wilgotne miejsca” to list miłosny do dziury w dupie, najpiękniej obrzydliwy film od czasu „Różowych flamingów” Watersa i apoteoza świata, któremu puściły zwieracze przyzwoitości. Bohaterka Wnendta jest jak jeunetowska Amelia z hemoroidami, pokazuje środkowy palec wszelkim świętościom i oddaje mocz na kulturowe tabu. Filmowa Helen chętnie zmienia seksualnych partnerów, pod ich nieobecność masturbuje się za pomocą warzyw, a najlepszej przyjaciółce wręcza w prezencie zużyty tampon. Zamiłowanie do prowokacji bynajmniej nie świadczy jednak o niemoralności dziewczyny. Helen po chuligańsku odwraca ustaloną hierarchię wartości i deklaruje niezachwianą wiarę w szczerość. Choćby dlatego, zamiast pochopnie osądzać bohaterkę, warto dać się uwieść propagowanej przez nią wizji świata. Wolna od zakłamania dziewczyna korzystnie wyróżnia się na tle otoczenia. Korowodowi hipokrytów przewodzi matka Helen – maniaczka filozofii spod znaku „Ordnung muss sein” i fanatyczka religijna, która ostatnio zwróciła się akurat ku katolicyzmowi. Obecność równie barwnych postaci koresponduje z wykorzystaną na ekranie estetyką komiksu. „Wilgotne miejsca” świetnie sprawdzają się jako połączenie „Ghost World”, enerdowskiego pornosa i baśni braci Grimm. Bijąca z opowiadanej historii energia każe stwierdzić, że Wnendt nakręcił film ożywczy i bezczelny jak szybki numerek w toalecie zatłoczonego klubu. Główna bohaterka, kapryśna księżniczka władająca ekranowym światem, bez ostrzeżenia przemienia się z wampa w małą dziewczynkę. Dzięki temu z równą łatwością może przyznawać się do wyuzdanych fantazji, marzeń o romantycznej miłości i naiwnej wizji ponownego zejścia się rozwiedzionych rodziców.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.