Inspiracje czerpał z hip-hopu w stylu De La Soul, legendy soulu Marvina Gaye’a i folkowej Joni Mitchell. Aloe Blacc na swojej trzeciej płycie łączy je we wciągającą całość.

Bardzo chciałbym, żeby moja muzyka uszczęśliwiała ludzi – powtarza w wielu wywiadach Kalifornijczyk Egbert Nathaniel Dawkins III, czyli Aloe Blacc. Naiwne stwierdzenie w przypadku tego muzyka ma solidne podstawy, bo jego muzyka faktycznie tak działa. Dowodem trzeci krążek Blacca „Lift Your Spirit”. Podobnie jak na poprzednich płytach Aloe miesza tu gatunki i podaje je w chwytliwej retro konwencji. Były MC raperskiego składu Emanon, podobnie jak chociażby Mayer Hawthorne, wypłynął na szersze wody dzięki wytwórni Stones Throw hołdującej retro brzmieniom. Aloe, który jako nastolatek uczył się grać na trąbce, już na swoim pierwszym krążku „Shine Through” z 2006 roku pokazał, że nie tylko doskonale czuje się w pokrytym kurzem soulu, dołączając do niego klimaty na przykład hiphopowe. Sam napisał większość numerów i je wyprodukował. Krążek zebrał bardzo przyzwoite recenzje. Aloe sporo koncertował i przygotowywał kolejną płytę. „Good Things” ukazała się cztery lata po debiucie. Na niej narracja charakterystyczna dla takich postaci soulu jak Marvin Gaye, Al Green czy Curtis Mayfield nabrała na sile. Ogromny sukces zyskał singiel „I Need a Dollar” wykorzystany w czołówce serialu HBO „Jak to się robi w Ameryce”. Numer trafił na listy przebojów na całym świecie, a samej płycie dał w wielu krajach za sprzedaż platynę (Australia) albo złoto (Wielka Brytania). Blacc promował go m.in. koncertami w Glastonbury, na Lollapaloozie, wystąpił też w Polsce.

Dwa lata temu muzyk współtworzył płytę francuskiego projektu Roseaux, a rok temu wraz ze szwedzkim DJ-em Avicii i gitarzystą kapeli Incubus Mikiem Einzigerem nagrał singiel „Wake Me Up”. Taneczny numer szalał na listach przebojów na całym świecie. Aloe wrzucił kawałek na epkę „Wake Me Up”, z której numery pojawiły się w grze „Battlefield 4” oraz reklamach sprzętu elektronicznego. Wtedy Aloe przeszedł do większego labelu i przygotował „Lift Your Spirit”. Na trzecim krążku ponownie znalazł się kawałek „Wake Me Up”, ale już w wersji akustycznej. Przejście do ogromnej wytwórni Interscope nieco zmieniło podejście Blacca do kompozycji, ale przede wszystkim zmieniło sposób promocji jego muzyki. Jak przyznał w jednym z wywiadów: „Wcześniej komponowałem głównie w sypialni. Miałem wiele piosenek, które wiedziałem, że nigdy nie pojawią się na żadnym wydawnictwie. Ale teraz mam świadomość, że nowe numery mogą dotrzeć do szerokiej publiki po miesiącu”. Aloe dał koncert m.in. przed sportowym show NBA All-Star, pojawił się w wielu szanowanych talk show. Wielkie zaplecze muzyczne na szczęście nie zepsuło kompozycji Aloe, choć na pewno stały się one bardziej przebojowe. Na „Lift Your Spirit” hitem jest chociażby taneczne „Soldier in the City” czy przygotowane wraz z Pharrellem Williamsem „Love Is the Answer”. Bujający numer przypomina dokonania Williamsa, czyli wygładzony, dobry do tańca soul-pop. Jeżeli można by wysnuć zarzut pod kierunkiem „Lift Your Spirit”, to właśnie zbyt duże pójście popową ścieżką. Każdy numer daje tu słuchaczom radość, czy z lekkim folkowym, czy hiphopowym klimatem, co jak już wiemy, jest dla Aloe najważniejsze, ale zdecydowanie za mało jest nieoczywistych, bardziej zakręconych i wymagających numerów w stylu „Red Velvet Seat”. Ballada w stylu lat 60. to wokalny, ale też kompozytorski popis Aloe. Wartościowe teksty i kompozycyjne perełki jak „Red Velvet Seat” dają płycie dobrą ocenę. Blacc po raz kolejny pokazał, że najchętniej przeniósłby się w czasy Steviego Wondera i oby tak już mu zostało.