Autopromocja

"300: Początek Imperium": Efektowna katastrofa

"300: Początek Imperium" Eva Green
"300: Początek Imperium" Eva GreenMedia
7 marca 2014

"300: Początek Imperium" to zlepek kręconych bez wyczucia scen batalistycznych, nudnych (i niemalże wszechobecnych) wstawek z narracją z offu i pisanych na kolanie dialogów, gloryfikujących męską przyjaźń i braterstwo broni.

Historia powstania „300: Początku imperium” to opowieść o rozrzedzaniu materiału wyjściowego. Film „300 Spartan” z 1962 roku zainspirował twórcę komiksowego Franka Millera do opisania bitwy pod Termopilami na swój własny, krwawy i przerysowany sposób. Później reżyser Zack Snyder przeniósł tę historię obrazkową na wielki ekran, w zasadzie będąc wiernym materiałowi wyjściowemu, dodając od siebie jednak sporo elementów fantastycznych. Film stanowił świetną rozrywkę, trzeba jednak przyznać, że większość modyfikacji, jakich dokonał reżyser, należy zaliczyć do wad jego dzieła. Wiele nadrabiał za to dbałością o stronę wizualną, która prezentowała się wyśmienicie. „300” stało się filmem w wielu kręgach kultowym.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png