Autopromocja

"Borgman": Burżujska iluzja

"Borgman" Jan Bijvoet
"Borgman" Jan BijvoetMedia
6 marca 2014

„Borgman” to film, po którym Pasolini powinien pęknąć z dumy, a Buñuel wykrzywić usta w bluźnierczym uśmiechu. Podążający śladami mistrzów reżyser aplikuje terapię szokową zadowolonym z siebie burżujom. Choć wizyta tytułowego bohatera na zawsze zmieni życie pewnej holenderskiej rodziny, jej członkowie powinni być z tego powodu perwersyjnie zadowoleni.

Film Alexa Van Warmerdama cieszy najbardziej, gdy podejmuje przewrotną grę z symbolami mieszczańskiego szczęścia. W „Borgmanie” sączone po pracy wino zostaje wypełnione trucizną, a służący relaksowi ogród okazuje się siedliskiem zła. Władza stereotypu zostaje poddana kompromitacji już od pierwszych scen. Tytułowy bohater pojawia się w mieszkaniu bogatych Holendrów jako proszący o azyl włóczęga. Swoją natarczywością wzbudza jednak gniew pana domu, który spuszcza nieznajomemu tęgie lanie. Gdy niedługo później Borgman powraca jako karykaturalnie elegancki ogrodnik, mężczyzna już bez przeszkód przyjmuje go jednak pod swój dach. Tytułowy bohater robi wszystko, by jego wizyta dała się domownikom we znaki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png