Autopromocja

"Scena zbrodni": Celebryci zabijania

"Scena zbrodni"
"Scena zbrodni"Media
5 marca 2014

„Scena zbrodni” Joshuy Oppenheimera przekracza granice dokumentu. Historia jest okrutna, forma dwuznaczna. Do końca seansu miałem nadzieję, że chodzi o mistyfikację.

Taki miły starszy pan. Anwar Congo. Białe spodnie, kolorowa koszula, buty w szpic. Zamiast sentymentalnych wspomnień z przeszłości usłyszymy sentymentalne repryzy bestialstwa. Congo z uśmiechem pokazuje, jak przy pomocy drutu udusił setki osób. Dlaczego akurat drut? Ponieważ w ten sposób szybciej załatwiało się sprawę, potem można było skoczyć jeszcze na mojito. Następnie Anwar Congo zaczyna tańczyć przed kamerą. Po prostu zrobiło mu się wesoło. Indonezja interesuje nas o tyle, o ile. Folder wakacyjny ze ślicznymi dziewczętami. Ale kto słyszał o ludobójstwie w Indonezji sprzed półwiecza? W 1965 i 1966 roku, po puczu i przejęciu władzy przez armię, zamordowano około miliona obywateli państwa. Narazić mógł się każdy i w zasadzie każdy mógł się okazać „komunistą”: polityk, robotnik, związkowiec, artysta lub przedstawiciel mniejszości etnicznych. Masowe egzekucje odbywały się za cichym przyzwoleniem Stanów Zjednoczonych, które po doświadczeniach wojny z Wietnamem uznały metody indonezyjskiej armii za mniejsze zło, korzystniejsze od ewentualnego przejęcia władzy przez prawdziwych lub domniemanych komunistów. W dokumencie oglądamy na przykład entuzjastyczny artykuł z „New York Timesa” stawiający Indonezję jako wzór do naśladowania. „Tylko tam ekspresowo uporali się z czerwonymi”. Rzeczywiście, ekspresowe tempo.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png