Czytając monografię Janusza Gajosa autorstwa Elżbiety Baniewicz, przypomniałem sobie zdanie Romaina Gary’ego z „Obietnicy poranka”: „Mądrość i Doświadczenie wyciągające dłoń do Młodości i Złudzeń”. W artystycznej sylwetce Gajosa znajdziemy wszystko.
Baniewicz od lat uważnie śledzi dokonania czołowych artystów sceny, telewizji i kina. Jako historyk teatru jest dociekliwa i błyskotliwa, w ocenach bieżących przedstawień uczciwa aż do bólu. Elżbiecie Baniewicz zawdzięczamy także unikatowe na naszym rynku monografie Kazimierza Kutza, Anny Dymnej czy Erwina Axera. Wspaniale wydana, wzbogacona o dziesiątki unikatowych fotografii monografia Janusza Gajosa nie jest kolejnym wywiadem rzeką z popularnym artystą. Baniewicz zastanawia się nad fenomenem aktora (wspaniały szkic „Po co się gra?”), skrupulatnie omawia wszystkie teatralne, filmowe i telewizyjne kreacje w dorobku artysty.
Sam Janusz Gajos jest oczywiście cały czas w centrum uwagi, pojawiają się także wykopiowania wywiadów przeprowadzanych w różnych okresach jego kariery, niemniej największym atutem książki Baniewicz jest dla mnie aktywna, przy tym pozbawiona minoderii czy pustosłowia obecność autorki. Elżbieta Baniewicz zwraca na przykład uwagę na wyjątkowy talent Gajosa do mimikry. To aktor, który przykuwa uwagę zawsze, nawet grając najbardziej pospolite typy albo występując w słabych filmach. Nie ma fizjonomii amanta i drania, a jednak potrafi zagrać jednego i drugiego. Zagrać, czyli siłą talentu przekonać wątpiących, że w tej profesji można udawać życiorysy równoległe, z lepszym lub gorszym rezultatem wcielać się w cudze biografie, ale można także – to właśnie przypadek Gajosa – stawać się portretowanymi. Przejmować nie tylko ich twarze, lecz także ból, marzenia, strach i nienawiść. Całą gamę sprzecznych uczuć.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.