Autopromocja

Gorący "Lód" w Teatrze Narodowym

"Lód" Teatr Narodowy, Bożena Stachura , Milena Suszyńska , Mariusz Bonaszewski
"Lód" Teatr Narodowy, Bożena Stachura , Milena Suszyńska , Mariusz Bonaszewski Agencja Gazeta / Fot. Agata Grzybowska Agencja Gazeta
6 lutego 2014

Nie takiego przedstawienia spodziewaliśmy się po pierwszym buntowniku rosyjskiej reżyserii. „Lód” Konstantina Bogomołowa jest jednak gestem na wskroś radykalnym, no i spektaklem bliskim arcydziełu.

Teatralny „Lód” dotychczas kojarzył mi się wyłącznie z Kornelem Mundruczo. Na toruńskim festiwalu Kontakt 2009 węgierski reżyser pokazał swoją adaptację powieści Władimira Sorokina przygotowaną w Teatrze Narodowym w Budapeszcie. Wzbudził szok, bowiem nie cofnął się przed zobrazowaniem każdej chyba z drastyczności literackiego oryginału. Na scenie mieliśmy więc przemoc bez osłonek, seks w najróżniejszych konfiguracjach (sadomasochistycznych nie wyłączając), zbiorowe orgie, samookaleczenia. Nie w drapieżności jednak tkwiła siła tamtego widowiska, kopulacje w teatrze to dziś niemal powszedniość, weryzm w ukazywaniu okrucieństwa stał się wygodnym w użyciu wytrychem. Wielkość wizji Mundruczo polegała na zbudowaniu iluzji podtrzymywanej przez węgierskich aktorów. Wszystko zostało zagrane, staliśmy się ofiarami perfekcyjnego kłamstwa, tak jak perfekcyjną kopię rzeczywistości zgotował czytelnikom w swojej powieści Sorokin. Od tamtego spektaklu zaczęło się zauroczenie polskich widzów autorem filmowej „Delty”. Potem zobaczyliśmy na Malcie chociażby jego „Hańbę” według Coetzeego, a w TR Warszawa wspaniałego „Nietoperza”. Swoje kolejne przedstawienie ma przygotować Mundruczo przy Marszałkowskiej na koniec tego sezonu.

Nie wiem, czy tamten spektakl „Lodu” wciąż istnieje. Piszę o nim, bo stanowiąc antytezę widowiska Konstantina Bogomołowa, byłby jego przewrotnym dopełnieniem. Tam bowiem, gdzie węgierski twórca idzie na całość, Rosjanin cofa się o pełen dystans, by zamiast obrazów z Sorokina dać publiczności jego słowa. Ten sam artysta w przedstawieniu „Lear. Komedia” zestawił bohatera Szekspira ze Stalinem, w dodatku obu kazał zagrać kobiecie, Rozie Chajrullinie. Królestwo starego króla porównał z wykrwawiającym się w ohydnych drgawkach mocarstwem. Sceniczne prowokacje dały mu miano wichrzyciela oraz ogromną popularność. Na spektakle „Idealnego męża” według Oscara Wilde’a do moskiewskiego MCHAT-u nie sposób było dostać biletów. Bogomołowa przyjęli jako swojego zarówno przedstawiciele establishmentu, jak i buntownicy. On zaś pokpiwał z jednych i drugich, za nic nie chcąc dostosować się do ich oczekiwań.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.