Autopromocja

"Kapłan diabła" Richard Dawkins - recenzja

Richard Dawkins
Richard DawkinsMedia / Lalla Ward
9 stycznia 2014

„Kapłan diabła”, zbiór tekstów rozproszonych Richarda Dawkinsa, jest może nieco chaotyczny, ale na pewno nie jest nudny. Bo Dawkins nigdy nie bywa nudny.

1617008-.jpg
"Kapłan diabła" Richard Dawkins

Kiedy wiosną 2007 roku wyszedł po polsku „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa, najgłośniejszy ateistyczny manifest współczesności, przeszedł u nas w dużej mierze niezauważony – nie mieścił się bowiem jeszcze w politycznej i społecznej narracji. Wtedy była to ekstrawagancja jakiegoś postrzelonego Anglika. Minęło zaledwie sześć lat z niewielkim hakiem i sytuacja jest już zgoła odmienna: gdyby „Bóg urojony” ukazał się dziś, wybuchłaby zapewne gigantyczna awantura – a to dlatego, że znaleźliśmy się w samym epicentrum wojny kulturowej. Z jednej strony ludzie masowo odchodzą od religii, przyznanie się do ateizmu przestaje być rodzajem wstydliwego coming outu, a Kościół katolicki ma, delikatnie rzecz ujmując, wyjątkowo złą prasę. Z drugiej zaś można zaobserwować równie potężną mobilizację po stronie religijnych konserwatystów, czego wyrazem jest choćby nagonka na homoseksualizm czy „gender” (piszę to celowo w cudzysłowie, jako że demonizm owego „gender” nie ma nic wspólnego z rzeczywistą materią badań nad kulturowym aspektem płci). W sumie więc szkoda, że manifest Dawkinsa wydano – naturalnie bez złych intencji – przedwcześnie, bo afera o Dawkinsa bardzo by się nam teraz przydała. Wreszcie byłoby się o co kłócić.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png