„Porachunki” to bardzo przeciętna komedia sensacyjna, która potwierdza, że kino Luca Bessona już dawno straciło jakiekolwiek znaczenie.
Ponad dekadę temu zadeklarował, że skończy reżyserską karierę po nakręceniu dziesięciu filmów. Ta wypowiedź dawno odeszła w zapomnienie. Luc Besson złamał swoją obietnicę i właściwie nie ma w tym nic złego. Pozostaje jedynie pytanie, dlaczego – poza oczywistymi względami finansowymi – się na to zdecydował. Przez ostatnie 15 lat Francuzowi udało się skutecznie zniszczyć to, co osiągnął na początku swojej kariery. „Porachunki” – piętnasty film w jego reżyserskim dorobku – to kolejna niepotrzebna produkcja.
Historia objętego programem ochrony świadków mafiosa (Robert De Niro), wraz z rodziną ukrywającego się na francuskiej prowincji, to film pod niemal każdym względem słabiutki. Obsadzone w głównych rolach gwiazdy robią, co mogą, ale reżyserskiej mizerii oraz słabości powielającego gatunkowe schematy scenariusza przeskoczyć nie są w stanie. Besson chyba się tym za bardzo nie przejmuje – robi swoje, nie zważając już na ostrą krytykę, realizuje chłopięce fantazje, jakby zapomniał, że kiedyś był jedną z największych nadziei francuskiego kina.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.