Odurzeni atmosferą „Babci gandzi” krytycy zestawiają czasem francuski film ze słynną „Amelią”. W porównaniu do arcydzieła Jeuneta komedyjka Jérôme- ’a Enrico przypomina jednak dopalacz imitujący działanie luksusowego narkotyku.
Choć tytułowa bohaterka wypieka przepyszne ponoć ciasteczka z haszyszem, widzowie zostają poczęstowani przez nią wyłącznie ciężkostrawnymi żartami. „Babcia gandzia” – tak jak coraz więcej przedstawicieli francuskiego kina popularnego – wydaje się cierpieć na syndrom „Nietykalnych”. Wzorem przecenionej komedii Oliviera Nakache i Erica Toledano, film Enrico pozoruje bunt, który ostatecznie okazuje się zakamuflowaną pochwałą status quo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.