Autopromocja

"Pieta" - recenzja

"Pieta"
"Pieta"Media
5 listopada 2013

Za sprawą „Piety” Kim Ki-duk, genialny samouk i przewrażliwiony kabotyn w jednym, potwierdza pozycję pupila światowej krytyki filmowej.

Chociaż twórca „Krokodyla” słynie z realizowania niskobudżetowych filmów artystycznych, jego historia układa się we wzór rodem z hollywoodzkich biografii. Kilka lat temu Kim Ki-duk przegrał walkę z depresją i przerwał obiecującą karierę. Zamiast harować na planie filmowym, zaszył się w górskiej chacie nieopodal Seulu. Swoje doświadczenia z tamtego okresu zawarł w dokumencie „Arirang”. Filmem nawiązującym do koreańskiej piosenki ludowej Kim Ki-duk wyśpiewał sobie nagrodę Un Certain Regard na festiwalu w Cannes. Sukces uspokoił wewnętrzne demony i pozwolił reżyserowi na powrót do pracy. „Pieta” – pierwsza fabuła zrealizowana przez Kim Ki-duka po kilkuletniej przerwie – miała odpowiedzieć na pytanie o jego rzeczywistą formę. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Koreański reżyser znokautował konkurencję i – dzięki zdobyciu Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji – odniósł największy sukces w karierze. Krzepiący mit ma jednak w sobie fałszywą nutę.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png