Autopromocja

"Sekret afrykańskiego dziecka" - recenzja

"Sekret afrykańskiego dziecka"
"Sekret afrykańskiego dziecka"Media
17 września 2013

„Sekretowi afrykańskiego dziecka” udaje się uniknąć melodramatycznego sentymentalizmu.

Fabularny debiut Christine François można odebrać jako wiarygodną opowieść o mozolnym przystosowywaniu się do życia w społeczeństwie. Nieoczywisty, niebroniący się przed goryczą humanizm „Sekretu…” wzbudza momentami skojarzenia ze wspaniałym „Dzikim dzieckiem” Truffauta.

Zaletą filmu François pozostaje skupienie nie tylko na losach tytułowego bohatera – afrykańskiego podrzutka, który w wyniku zbiegu okoliczności trafia pod opiekę młodej Francuzki. Dla twórczyni „Sekretu…” równie interesująca okazuje się postać przybranej matki. Cecile poznajemy, gdy przybywa do Beninu w celu odzyskania straconej miłości. Natarczywe nagabywanie byłego partnera staje się z jej strony oznaką niedojrzałości i desperacji. Ukazane przez François próby wskrzeszenia wygasłego uczucia zakrawają na parodię naiwnych narracji spod znaku „Pożegnania z Afryką” bądź rojeń zafascynowanych egzotyką romantyków. Błahe życie Cecile zyskuje prawdziwy sens dopiero wtedy, gdy kobieta natrafia na swojej drodze na małego Afrykańczyka. Niczym w najlepszych filmach braci Dardenne, spotkanie z drugim człowiekiem zmienia życie bohaterki i pozwala jej wejrzeć w głąb siebie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png