Autopromocja

"Konstelacje" Teatr Polonia - recenzja

"Konstelacja" Fot. Krzysztof Opaliński
"Konstelacja" Fot. Krzysztof Opaliński Media
9 września 2013

„Konstelacje” w warszawskim Teatrze Polonia to rollercoaster – od śmiechu do wzruszenia. Adam Sajnuk, Maria Seweryn oraz Grzegorz Małecki stworzyli sceniczny przebój idealny.

Gdybym parał się pisaniem sztuk teatralnych, na „Konstelacje” patrzyłbym niechybnie z poczuciem gryzącej zazdrości. Ich autor, Anglik Nick Payne, to przecież jeszcze szczaw, ledwie 28-latek, a już w dorobku ma dziesięć dramatów. Najbardziej znany z nich to właśnie „Konstelacje”. Payne dostał za niego liczne nagrody, grano go między innymi w londyńskim Royal Court Theathre ze znakomitymi recenzjami. Sądząc po wystawionej w Polonii sztuce, brytyjski pisarz uczciwie zapracował na swój sukces. Dawno nie słyszałem ze sceny tekstu tak brawurowego, prowokacyjnie mieszczącego w sobie farsę, dramat małżeński, a wreszcie opowieść o umieraniu. Payne zwodzi widownię, najpierw serwując jej szampańską zabawę, aby za chwilę śmiech zamarł na ustach. Odtąd kiedy ktoś mnie zapyta o dramaturgiczny przebój dla szerokiej widowni, odpowiem bez wahania – „Konstelacje”. Zabawne, absurdalne, gorzkie, ironiczne, wzruszające.

W sztuce zawarł Payne ogromny potencjał, do ludzi sceny należy go wykorzystać. W Polonii udało się to fantastycznie, choć dla realizatorów „Konstelacje” muszą być twardym orzechem do zgryzienia. Mamy tu bowiem ją i jego w kilkunastu sekwencjach, z których każda grana jest w co najmniej kilku wariantach. Różnią się one rozłożeniem akcentów, raz ona prowadzi dialog, raz on, przede wszystkim zaś różnią się emocjonalnym napięciem. Słowa czasami śmieszą, ale sytuacja już nie, bo Payne każe swym bohaterom prowadzić grę o dominację. A jednocześnie opowiada o rodzącej się między nimi bliskości, silniejszej niż szara codzienność. „Konstelacje” są przecież melodramatem, miłosną historią, której przyszło rozwinąć się w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach. Tam bowiem, gdzie inni autorzy cieszyliby się miłymi chwilami stworzonych przez siebie postaci, Payne sypie im piach w szprychy. I z zabawy nici.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png