Autopromocja

"Park Jurajski 3D" - recenzja

"Park Jurajski 3D"
"Park Jurajski 3D"Media
26 kwietnia 2013

Na ekrany kin wraca „Park jurajski” Stevena Spielberga. Tym razem w wersji trójwymiarowej.

Ambicją ekscentrycznego lorda Perwarda, właściciela kolekcji wiekowych skamielin, jest ponowne zasiedlenie świata dinozaurami. Jest bliski realizacji celu, udało mu się bowiem zrekonstruować ich DNA. Nie jest to skrót zaginionej wersji pierwotnego scenariusza „Parku jurajskiego”, lecz wyimek z całkiem porządnej, choć drugoligowej powieści grozy autorstwa Harry’ego Adama Knighta w pewnym sensie antycypującej sukces flagowej książki Michaela Crichtona, a potem filmu Stevena Spielberga. Harry Adam Knight to pseudonim – jeden z wielu, jakich używał australijski pisarz i dziennikarz filmowy John Brosnan, który w latach 90. święcił skromne tryumfy także u nas. „Carnosaur” zaś, w oryginale wydany w 1984 r., to jego najsłynniejsza powieść. Na dwustu paru stronach dochodziło do scen dantejskich, lały się krew i sperma, a autor odliczał dni i czekał na pierwszy zarobiony milion, bo przecież lada chwila wybuchnąć miał dinozaurowy boom, o którym dał mu cynk kolega obracający się w kręgach filmowych. Nic takiego wówczas nie nastąpiło. Dopiero sześć lat później Michael Crichton sprzedał prawa do swojej powieści o dinozaurach, jeszcze zanim książka trafiła do drukarni. Tak jak i historia wymyślona wcześniej przez Brosnana „Park jurajski” był opowieścią o nieodpowiedzialnym igraniu z nauką, zabawie w Boga. Był jednak napisany z większym polotem oraz podszyty naukową wiedzą.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png