Autopromocja

Arne Dahl "Wody wielkie" - recenzja

Arne Dahl "Wody wielkie"
Arne Dahl "Wody wielkie"Media
9 kwietnia 2013

Czy krytyk i redaktor może zostać dobrym pisarzem? Zgodnie ze stereotypem – raczej nie, bo przecież nie zostałby krytykiem i redaktorem, gdyby rzeczywiście umiał pisać. Życie jest jednak bardziej skomplikowane, co widać choćby na przykładzie Jana Arnalda.

Ów znany publicysta i sumienny pracownik Akademii Szwedzkiej przyznającej literackiego Nobla to równocześnie Arne Dahl, jeden z najciekawszych skandynawskich twórców powieści kryminalnych. Jego książki z serii o Drużynie A, specjalnej jednostce policji zajmującej się międzynarodową przestępczością, równie wiele zawdzięczają klasykom gatunku, co godnej podziwu wiedzy Arnalda o tajnikach literackiej kuchni. Rzecz w tym bowiem, że – już jako Arne Dahl – autor wybrał najtrudniejszy możliwy rodzaj kryminalnej narracji i doprowadził ją do perfekcji. Powieści Dahla mają bohatera zbiorowego, a przy tym żaden z członków Drużyny Anie jest statystą i żaden nie jest postacią papierową, historia każdego ze śledztw rodzi się z ich pozornie nieskoordynowanych działań, nie gubiąc koniecznego suspensu.

Nigdy też czytelnik nie musi radzić sobie z tą krępującą sytuacją, że on sam już wie, zaś policjanci miotają się w matni własnej niedomyślności. Na książkach Dahla, ironicznych i inteligentnych, można uczyć się pisarskiego rzemiosła. Dahl zmienił w Polsce wydawcę – z Muzy na Czarną Owcę – ale nie stracił nic na jakości. Piąta część cyklu, mroczny thriller o grzechach przeszłości, trzyma w napięciu do końca. Dla wszystkich znudzonych figurą sfrustrowanego komisarza snującego się ze stronicy na stronicę – propozycja idealna.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.