Autopromocja

Doris Lessing "Dwie kobiety" - recenzja

Doris Lessing "Dwie kobiety"
Doris Lessing "Dwie kobiety"Media
15 kwietnia 2013

Nie wszystkie książki noblistów muszą być wybitne, choć tego chcielibyśmy się po nich spodziewać. Wydany właśnie zbiór opowiadań Doris Lessing "Dwie kobiety" dowodzi, że i wśród krótkich form brytyjskiej pisarki znajdują się perełki i rzeczy zdecydowanie słabsze.

Zaczynając lekturę „Dwóch kobiet” od tytułowego opowiadania, możemy poczuć rozczarowanie, zwłaszcza że wydawca informuje o planach ekranizacji nowelki z Naomi Watts i Robin Wright w rolach głównych. Trudno sobie wyobrazić, by zapowiadany film mógł okazać się udany. „Dwie kobiety” w gruncie rzeczy okazują się nazbyt wydumaną, a może nawet efekciarską historyjką o toksycznej relacji dwóch przyjaciółek i przedziwnym czworokącie miłosnym. Znacznie lepiej wypadają te z opowiadań, które poruszają problemy od dawna uważane za znak rozpoznawczy noblistki: nierówności społecznych, dyskryminacji rasowej i skutków kolonizacji, boleśnie odczuwanych do dziś. „Wiktoria i Staveneyowie”to rzecz znakomita. Tutaj Lessing w subtelny, a jednak dobitny sposób pokazuje, że idea brytyjskiej wielokulturowości wciąż jest wielkim mitem, a lewicowe ideały białej klasy średniej okazują się jedynie niewiele znaczącym kaprysem.

To także opowieść o samotności i wyborach, przed którymi stają kobiety – nie tylko te ze społecznych nizin. „Dziecko miłości” jest z kolei staromodną opowieścią o marzeniach, wojennej traumie, zawiedzionych oczekiwaniach. Lessing opowiada prosto, unikając formalnych sztuczek. Imponuje jednak wtedy, gdy bez pudła potrafi oddać psychologię swoich bohaterów – często ofiar własnych złudzeń i niewłaściwych wyborów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.