"Władza" - trochę polityczny thriller, trochę kino akcji – gdzieś między „Idami marcowymi” George’a Clooneya a podróbką „Chinatown”.
Trwa kampania przed wyborami na burmistrza Nowego Jorku. Bezpardonowa walka osiąga punkt kulminacyjny, gdy ubiegający się o reelekcję Nicholas Hostetler wynajmuje prywatnego detektywa Billy’ego Taggarta do śledzenia własnej żony. „Ludzie nie wybiorą burmistrza, którego żona się puszcza”, cynicznie zauważa Hostetler, a Taggart przyjmuje zadanie, ładując się w znacznie bardziej skomplikowaną aferę, niż mógłby przypuszczać.
Szybko się zorientuje, że nie chodzi o małżeńską zdradę, ale o gigantyczny finansowy przekręt, w którym stawką są 4 mld dol. oraz przymusowa eksmisja 40 tys. mieszkańców jednej z ubogich dzielnic. „Władza” to sprawnie zrealizowany thriller, a Russell Crowe i Mark Wahlberg są na ekranie godnymi siebie przeciwnikami. Szkoda tylko, że scenariusz – swoją drogą pełen logicznych dziur – bazuje na wyjątkowo ogranych schematach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.