"Jack pogromca olbrzymów" niczym nie zaskakuje, ale to przyjemny seans.
Podobno wszyscy lubimy bajki i nie ma się czego wstydzić. Bez względu na wiek wciąż uwielbiamy te same historie o dzielnych bohaterach, pięknych księżniczkach i walkach o królestwa. Już kilkadziesiąt lat temu udowodnił to pewien poważny profesor Oksfordu, a sukcesy współczesnych ekranizacji „Władcy Pierścieni” i „Hobbita” dowiodły, że prawo Tolkiena wciąż jest aktualne. Dzisiaj jednak nawet dzieci zdają sobie sprawę, że życie to nie naiwna bajka, jaką bez mrugnięcia okiem mogliby kupić ich rodzice i dziadkowie. Nie chcą cukierkowych historii z nachalnym morałem ani kryształowych bohaterów bez skazy. Tak jak dorośli coraz częściej oczekują szybkich zmian akcji, zabaw konwencją, mrugnięcia do nich okiem zza kamery. Między innymi dlatego w Hollywood zapanowała moda na opowiadanie znanych baśni na nowo. W adaptacjach z ostatnich lat Czerwony Kapturek okazał się seksowną blondynką, Jaś i Małgosia zapałali żądzą zemsty, a Królewna Śnieżka zamiast gotować obiadki dla krasnali, przywdziała zbroję. Współczesne techniki 3D znacznie ułatwiły sprawę. Teraz liczy się dynamika obrazów i to, żeby baśniowy świat wydawał się bliski jak na wyciągnięcie ręki. To przyciąga i małych, i dorosłych widzów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.