Autopromocja

"Na własne ryzyko" - recenzja

"Na własne ryzyko"
"Na własne ryzyko"Media
18 stycznia 2013

„Na własne ryzyko” nie jest filmem dla widzów, którzy reagują alergicznie na hasło „Sundance”. Film Trevorrowa jest bowiem klasycznym reprezentantem kina obecnego na amerykańskim festiwalu.

„Poszukiwany ochotnik do podróży w czasie.To nie jest żart. Zapłata po powrocie. Musisz mieć własną broń. Nie gwarantuję bezpieczeństwa. Robiłem to wcześniej tylko raz”. Ogłoszenie takiej treści naprawdę pojawiło się na łamach niszowego amerykańskiego dwumiesięcznika „Backwoods Home Magazine”w 1997 r. Potem zyskało drugie życie jako internetowy mem.

Ów anons – choć wbrew zapewnieniom okazał się żartem – dla filmu Colina Trevorrowa stanowi zaledwie punkt wyjścia. Trójka dziennikarzy postanawia zbadać, kim jest tajemniczy ogłoszeniodawca. Samotny mężczyzna Kenneth (Mark Duplass) naprawdę wierzy, że może przenieść się w czasie, by uratować przed śmiercią swoją ukochaną. Równie samotna i poturbowana przez życie młoda dziennikarka Darius (Aubrey Plaza) początkowo traktuje Kena jak nieszkodliwego wariata, ale szybko zaczyna angażować się w jego projekt.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png